Według definicji martwe konto to taki rachunek, na którym w dłuższym czasie (przeciętnie od pięciu do dziesięciu lat) nie są dokonywane żadne operacje.
Według szacunków w sektorze bankowych wartość aktywów na tych martwych kontach może wynosić od 1–2 do 5 proc. wartości naszych oszczędności (bez rachunków w biurach maklerskich i OFE), a więc od 6–12 do nawet 30 mld zł!
Jest to pokaźna kwota i nic dziwnego, że kilka instytucji – Senat, Ministerstwo Finansów, NBP oraz, o dziwo, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych – tą problematyką postanowiło się zająć.
Jak donoszą media, wymienione wyżej instytucje nie chwalą się wynikami – prace trwają od kilku lat i zmierzają do powołania czegoś, co roboczo nazwano Centralnym Rejestrem Rachunków. Jak można mniemać, nie idzie tu o interes posiadaczy (i spadkobierców) tych rachunków, ale o dostęp do informacji o tych rachunkach (ich właściciele oraz posiadane przez nich aktywa) oraz – w efekcie – ominięcie tajemnicy bankowej i położenie łapy na tych rachunkach przez Skarb Państwa.
Święte prawo własności zagwarantowane Konstytucją RP z 1997 r. jakoś pracowitym urzędnikom w ich wysiłkach nie przeszkadza.