Od lat słyszymy, że system ochrony zdrowia jest w trakcie transformacji. Tyle że, jak zauważył podczas debaty z okazji 10-lecia Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, ekspert ochrony zdrowia Dariusz Rajczyk, trudno mówić o transformacji, jeśli nikt nie potrafi wskazać jej celu. – Nie jesteśmy w żadnym okresie transformacji. Okres transformacji to jasno określony cel i mapa drogowa prowadząca do jego osiągnięcia. Nie ma czegoś takiego. Jesteśmy w stanie stałej niedomogi, pogarszającej się coraz bardziej, oraz coraz większych problemów finansowych, kadrowych i organizacyjnych – mówił.

To właśnie poczucie dryfowania bez wyznaczonego kierunku przewijało się przez całą debatę. Uczestnicy zgodnie przyznawali, że obecny model funkcjonowania szpitali powiatowych staje się coraz mniej wydolny.

Ustawa, która miała pomóc, stała się problemem?

Najczęściej wskazywanym źródłem napięć jest ustawa o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. – Jeżeli największym kosztem działalności szpitali są koszty wynagrodzeń, to właśnie tam znajduje się największy problem – mówiła Bernadeta Skóbel, radczyni prawna Związku Powiatów Polskich. Jej zdaniem problem nie polega na samych podwyżkach, ale na tym, że wzrost kosztów nie idzie w parze ze stabilnym mechanizmem ich finansowania.

Szpitale nie mogą zrezygnować z ustawowych podwyżek. Nie mogą też samodzielnie zwiększyć swoich przychodów. W efekcie znajdują się między obowiązkiem wypłaty wyższych wynagrodzeń a ograniczonym finansowaniem z NFZ. Skóbel zwróciła uwagę, że część samorządowców zaczyna rozważać scenariusze, które jeszcze kilka lat temu wydawałyby się niewyobrażalne. – Pojawiają się głosy, że szpitale zastanawiają się nad nie wypłacaniem podwyżek zgodnie z ustawą i będą ryzykować postępowania sądowe. Oczywiście pracownicy takie sprawy wygrają. To pokazuje jednak skalę desperacji – mówiła.

Czytaj więcej

Rzecznik Praw Pacjenta: Nie ma dziś obszaru medycyny wolnego od pseudoterapii

Kiedy szpital staje się większy od powiatu

Problemy szpitali coraz mocniej odbijają się na samorządach. – Są szpitale, które mają wyższe zobowiązania niż roczny budżet powiatu. Są też takie, których zobowiązania wymagalne przekraczają budżet powiatu – alarmowała Skóbel. To właśnie ten aspekt może okazać się jednym z najważniejszych problemów najbliższych lat. Samorządy nie mogą łatwo wycofać się z prowadzenia szpitali, ale coraz częściej nie są też w stanie udźwignąć kosztów ich funkcjonowania. Jak zauważyła ekspertka, pojawia się wręcz pytanie, które jeszcze niedawno brzmiałoby jak prowokacja: „czy szpital jest przy powiecie, czy powiat przy szpitalu?”.

Według danych przedstawionych podczas debaty powiaty wydają około 700 mln zł rocznie na wspieranie szpitali. Jednocześnie na programy polityki zdrowotnej przeznaczają zaledwie około 7 mln zł. – Ta relacja powinna być odwrotna. System powinien finansować szpitale, a powiaty powinny zajmować się zdrowiem publicznym i profilaktyką. Dzisiaj jesteśmy skoncentrowani wyłącznie na utrzymywaniu szpitali na powierzchni – podkreślała.

NFZ: samo dosypywanie pieniędzy nie wystarczy

Zdaniem NFZ samo zwiększanie środków finansowych nie wystarczy. – Jeżeli spojrzymy na plany finansowe sprzed kilku lat, to praktycznie podwoiliśmy nakłady. Czy osiągnęliśmy dzięki temu jakiś efekt? Na mój gust nie. Nie skróciliśmy kolejek, nie poprawiliśmy sytuacji podmiotów medycznych – mówił Michał Dzięgielewski, pełnomocnik prezesa NFZ.

Jego zdaniem system wciąż nie odpowiedział sobie na fundamentalne pytanie: ile szpitali jest w Polsce potrzebnych i jakie funkcje powinny pełnić. – Nie wiemy, dokąd zmierzamy. Jeżeli nie zarysujemy docelowej wizji systemu i nie określimy, kto za co odpowiada, to nigdy nie będzie pieniędzy wystarczająco dużo – przekonywał.

Coraz głośniej o konsolidacji

W tej sytuacji coraz częściej wraca temat konsolidacji szpitali. Nie chodzi jednak koniecznie o zamykanie placówek czy likwidację oddziałów. Zwolennicy takich rozwiązań mówią raczej o wspólnym zarządzaniu, tworzeniu związków powiatów czy ograniczeniu konkurencji o personel. – Nie mamy możliwości utrzymania status quo. Zachęcam starostów do rozważania różnych form konsolidacji. Nie musi to oznaczać fizycznego połączenia szpitali, ale trzeba zacząć szukać rozwiązań – mówiła Skóbel.

To jednak politycznie trudny temat. Każda próba zmian natychmiast wywołuje lokalne protesty i oskarżenia o likwidację dostępu do świadczeń.

Czytaj więcej

Skarżysko-Kamienna: Szpital nie płaci za wodę. Za długi lecznicy mogą zapłacić mieszkańcy

Wszyscy wiedzą, co trzeba zrobić. Nikt nie chce zrobić tego pierwszy

Przedstawiciel Ministerstwa Zdrowia, Jakub Bydłoń, przyznał, że wielu uczestników systemu doskonale zdaje sobie sprawę, gdzie znajdują się problemy. Kiedy jednak przychodzi do konkretnych decyzji, pojawia się opór. – Bardzo często wszyscy wiemy, co należy zrobić, ale później dostaję pisma, że akurat u nas nie można czegoś zlikwidować albo zmienić – mówił. Tymczasem czas działa na niekorzyść szpitali. Każdy kolejny rok oznacza wyższe koszty pracy, rosnące zadłużenie i coraz większą presję na samorządy. Dlatego największym zagrożeniem dla szpitali powiatowych nie jest dziś brak pojedynczej decyzji czy kolejnej transzy pieniędzy. Jest nim brak odpowiedzi na pytanie, jak ma wyglądać polski system szpitalnictwa za pięć, dziesięć czy piętnaście lat. Dopóki takiej odpowiedzi nie będzie, kolejne działania pozostaną jedynie próbą gaszenia pożaru.