Na wsparcie procesów konsolidacyjnych w ochronie zdrowia rząd przeznaczy 1,149 mld zł z Funduszu Medycznego. Jak podkreśla minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, chodzi nie tylko o formalne łączenie podmiotów, ale szerzej rozumianą współpracę. – Procesy konsolidacyjne to jest kierunek bardzo pożądany i oczekiwany zarówno przez pacjentów, jak i przez samorządowców – powiedziała szefowa resortu zdrowia podczas konferencji prasowej w siedzibie MZ. 

Reklama
Reklama

Nowe środki mają odpowiadać na realne potrzeby szpitali. – Szpitale chcą dokonywać i przebudowy, i budowy, chcą kupować sprzęt oraz dokonywać modernizacji. Konkurs będzie przewidywał takie działania do dofinansowania – wskazała Sobierańska-Grenda.

Czytaj więcej

400 mln zł długu i widmo zamknięcia. Trzy szpitale walczą o przetrwanie

Za całość zapłaci Ministerstwo Zdrowia

Mechanizm przewiduje zróżnicowane poziomy wsparcia w zależności od skali projektu. Minimalna wartość dofinansowania wyniesie 2 mln zł. W przypadku konsolidacji wewnątrzpodmiotowej może sięgać do 20 mln zł, a międzypodmiotowej – np. połączenia kilku szpitali – do 70 mln zł.

Kluczową informacją dla szpitali jest pełne pokrycie kosztów. – Przedsięwzięcia związane z konsolidacją będą finansowane w 100 proc., więc mówimy o finansowaniu, a nie współfinansowaniu – zaznaczyła minister zdrowia. 

Czytaj więcej

Szpitale nie chcą się łączyć

Wsparcie ma trafić zwłaszcza do szpitali powiatowych. Jak wskazał Maciej Karaszewski, dyrektor Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia, chodzi przede wszystkim o placówki działające blisko siebie, które dziś konkurują o te same zasoby. – Dyrektorzy szpitali zgłaszali, że pobliskie podmioty często stanowią dla siebie konkurencję, w szczególności jeśli chodzi o personel medyczny, więc wsparcie tych szpitali powinno zmniejszyć tę presję – podkreślił Karaszewski.

Mniej optymistycznie do nowego mechanizmu finansowania procesów konsolidacji podchodzi jednak szef związku szpitali powiatowych – Żeby coś restrukturyzować, potrzebne są duże pieniądze. Miliard nie załatwi sprawy. Może ktoś się po to schyli, ale to nie są środki, które mogą realnie pomóc – mówi „Rz” Władysław Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. Jak dodaje, nikt z resortu nie konsultował z organizacjami pracodawców nowej alokacji środków. – Nie było żadnego porozumienia, jeśli chodzi o finanse – podkreśla Malinowski.

Lęk przed likwidacją oddziałów

Wraz z zapowiedzią konsolidacji szpitali wracają stare obawy związane ze skutkami reformy dla systemu ochrony zdrowia. Część pacjentów i samorządowców, mimo zapewnień minister zdrowia, zastanawia się, czy łączenie placówek nie skończy się zamykaniem oddziałów i utrudnionym dostępem do leczenia szczególnie tam, gdzie już dziś problemem jest dojazd do szpitala i dostępność transportu medycznego. Podczas konferencji prasowej Jolanta Sobierańska-Grenda podkreśliła, że procesy konsolidacyjne nie są narzucane odgórnie. – Każdy nowy proces wymaga na pewno sprawnej komunikacji z mieszkańcami – powiedziała. Jak dodała, zmiany te muszą być przemyślane i oparte na mapie potrzeb zdrowotnych. W przypadku regionów o trudnej dostępności komunikacyjnej kluczowe ma być indywidualne podejście i współpraca z płatnikiem publicznym. – Na pewno wówczas trzeba rozważyć wspólnie z oddziałem NFZ-u, jak sprawę rozwiązać, żeby po prostu nie ginął oddział, który jest potrzebny dla mieszkańców – powiedziała Sobierańska-Grenda.

Z kolei wiceprezes NFZ Jakub Szulc przekonuje, że konsolidacja nie oznacza ograniczania opieki, lecz jej poprawę. Jak dodaje, nadrzędnym celem wprowadzenia ustawy o łączeniu szpitali było podniesienie jakości leczenia. – Świadczenia, które są udzielane w lepszych warunkach organizacyjnych, w lepszych warunkach lokalowych, są świadczeniami o lepszej jakości – podkreślił Szulc.

Czytaj więcej

W cztery tygodnie nowego roku zlikwidowano 18 porodówek – ustaliła „Rzeczpospolita”

Długi poza systemem wsparcia

Nowy mechanizm nie rozwiązuje jednak problemu zadłużenia szpitali, co w praktyce może ograniczyć możliwość udziału części placówek w procesach konsolidacyjnych. Jak podkreśla Jakub Szulc, środki z Funduszu Medycznego mają inny cel. – Te dokumenty, które w tym momencie opracowujemy i są w tym momencie ogłaszane, to są przede wszystkim pomoc na realizowanie konkretnych zadań inwestycyjnych w ramach procesów połączeniowych, a nie na obsługę zadłużenia – mówi „Rz” wiceprezes NFZ.

Ministerstwo Zdrowia ma pracować nad innym rozwiązaniem, skierowanym do zadłużonych placówek. – Zajmujemy się tym problemem w ramach mechanizmu współpracy z Bankiem Gospodarstwa Krajowego, który ma co do zasady wspomóc szpitale w finansowaniu zadłużenia, a w szczególności w pokryciu zobowiązań wymagalnych – tłumaczy Szulc. Nie ma jednak rozwiązania zapasowego na wypadek, gdyby instrument przygotowany przez BGK nie rozwiązał problemu. – Będziemy dokonywać ewaluacji tych procesów i patrzeć, jak sytuacja się rozwija, jeśli to rozwiązanie okaże się niewystarczające, będziemy podejmować stosowne decyzje – zapowiada wiceprezes NFZ.

Czytaj więcej

Wiceprezes NFZ: Popieram częściowe zamrożenie płac w ochronie zdrowia

Od kiedy nabór dla szpitali?

Nabór wniosków rozpocznie się 1 lipca 2026 r. i potrwa do 30 października. Tak długi termin – podkreślali przedstawiciele ministerstwa – ma dać czas na przygotowanie przemyślanych projektów oraz zawiązanie porozumień między placówkami.

Jeszcze przed startem naboru zaplanowano działania informacyjne. Odbędą się trzy webinaria: 22 kwietnia, 27 maja oraz 30 czerwca, a także warsztaty oparte na konkretnych przykładach z już przeprowadzonych konsolidacji. – 30 października zakończy się nabór i od razu ministerstwo przystąpi do oceny projektów. Planujemy wstępnie, że do końca marca być może te projekty zostaną ocenione – informuje Joanna Rytel-Szczęsna, zastępca dyrektora Departamentu Oceny Inwestycji w Ministerstwie Zdrowia. Jednocześnie zastrzega, że podpisanie umów i przekazanie środków będzie uzależnione od faktycznego zakończenia procesów konsolidacyjnych, co oznacza, że dokładny termin uruchomienia pieniędzy pozostaje nieznany.