W piątek na antenie TVN24 premier Donald Tusk powiedział, że porodówka w Lesku nie została zamknięta. O problemach z utrzymaniem oddziału położniczego w Lesku było jednak głośno od miesięcy. Od 1 lipca 2025 r. działalność porodówki była zawieszona, a 1 stycznia 2026 r. oddział zlikwidowano.
Żeby zapewnić bezpieczeństwo kobiet w ciąży na terenach, gdzie zlikwidowano porodówki, Ministerstwo Zdrowia przygotowało przepisy, które umożliwiają szpitalom zakontraktowanie z Narodowym Funduszem Zdrowia tzw. pokojów narodzin. To wydzielone izby porodowe z całodobowym dyżurem położnej, która ma przyjąć poród w sytuacji awaryjnej lub towarzyszyć ciężarnej w transporcie do najbliższej porodówki. Rozporządzenie w tej sprawie weszło w życie 31 stycznia, a w lutym NFZ wycenił świadczenie na 8 664 zł za dobę.
Czytaj więcej
Szpitale, które nie mają porodówki, ale zdecydują się na utworzenie tzw. pokoju narodzin, dostaną dobowy ryczałt w wysokości 8 664 zł – ustaliła „R...
Szpital w Lesku bez pokoju narodzin
Resort zdrowia szacował, że takich awaryjnych izb porodowych powstanie ok. sześciu, a przewidywania dotyczyły przede wszystkim SP ZOZ w Lesku. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, szpital nie zamierza jednak utworzyć pokoju narodzin. – W chwili obecnej nie planujemy przystąpienia do programu "pokój narodzin", gdyż uważamy, że generuje to zbyt duże ryzyko po stronie Szpitala. Jesteśmy przygotowani do obsłużenia na SOR nagłych przypadków tego typu, ale nie w ramach zobowiązań kontraktowych – przekazał „Rz” p.o. dyrektora Szpitala w Lesku Mirosław Leśniewski.
Czytaj więcej
Łączne zadłużenie szpitali w Lesku, Sanoku i Dębicy to ok. 400 mln złotych. Przed zamknięciem może placówki uratować połączenie ze szpitalem uniwer...