Tak jednoznacznie zapisano w Ustawie o zmianie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi oraz Ustawie o Państwowej Inspekcji Sanitarnej, gdzie stwierdzono:
„O zastosowaniu środka przymusu bezpośredniego decyduje lekarz lub felczer, który określa rodzaj zastosowanego środka przymusu bezpośredniego oraz osobiście nadzoruje jego wykonanie przez osoby wykonujące zawody medyczne. Każdy przypadek zastosowania środka przymusu bezpośredniego odnotowuje się w dokumentacji medycznej."
Zgodnie z tym, obecnie do zastosowania środków przymusu bezpośredniego nie potrzeba już funkcjonariusza policji czy wyroku sądu. Wystarczy jedynie decyzja lekarza i jego podwładny - czyli pielęgniarka albo pielęgniarz- którzy polecenie wykonają.
A do ich dyspozycji jest bardzo wiele środków przymusu bezpośredniego. Te techniczne to: kajdanki, prowadnice, pasy i siatki obezwładniające, kaftany bezpieczeństwa, paralizatory elektryczne. Natomiast chemiczne to: ręczny miotacz gazu lub pieprzu, miotane chemiczne środki obezwładniające - ręczna lub automatyczna wyrzutnia granatów łzawiących.
Zgodnie z prawem medycy mogą też użyć pałki służbowej, a więc wszystkich środków przymusu bezpośredniego, jakie mają w swojej dyspozycji policjanci.
Na razie jednak brak precyzyjnych przepisów wykonawczych do wprowadzonej w życie ustawy, czyli rozporządzenia, gdzie dokładnie powinny zostać zapisane procedury stosowania przez medyków środków przymusu bezpośredniego.
Dla pacjentów może to być problem, bo lekarze zostali wyposażeni w prawa równe policjantom, ale bez obowiązków, jakie w tego rodzaju przypadkach mają spełnić.