Większość zapytanych uważa, że agencje rządowe powinny mieć dostęp do informacji przesyłanych przez obywateli swojego kraju w Internecie — odpowiedziało tak 70 proc. badanych. Gdy sprawa dotyczy przestępstw kryminalnych poparcie dla takiego działania rośnie do 85 proc.

Według 60 proc. Amerykanów i 63 proc. użytkowników sieci firmy nie powinny wdrażać technologii, które utrudniają wymiarowi sprawiedliwości dostęp do danych online podejrzanych.

Ankietę przeprowadzono w 24 krajach — Australii, Brazylii. Kanadzie, Chinach, Egipcie, Francji, Niemczech, Wlk. Brytanii, Hongkongu, Indiach, Indonezji, Włoszech, Japonii, Kenii, Meksyku, Nigerii, Pakistanie, Polsce, RPA, Korei Płd., Szwecji, Tunezji, Turcji i USA. Wzięło w niej udział ponad 24 tys. osób. Badanie agencji Ipsos zleciło kanadyjskie Centre for International Governance Innovation (CIGI).

Wyniki badania CIGI-Ipsos opublikowano równocześnie z toczącym się w USA sporem między Apple i amerykańskimi sądami oraz FBI. Śledczy chcą uzyskać dostęp do danych zaszyfrowanych w telefonie mordercy, przypuszczalnie członka terrorystycznej siatki Syeda Farooka. Farook — wraz z żoną — zabił 14 osób i ranił ponad 20 w grudniu ubiegłego roku w Kalifornii. Małżeństwo zostało zastrzelone podczas ucieczki z miejsca zamachu w San Bernardino.

Szef Apple Tim Cook nie uznaje jednak decyzji sądu, ani argumentów FBI. Choć odblokowanie telefonu i udostępnienie danych jest technicznie możliwe, przekonuje, iż byłby to krok dewastujący zaufanie klientów do firmy. FBI przekonuje, że chodzi tylko o ten jeden smartfon. Cook utrzymuje, że dałoby to policji narzędzie pozwalające na inwigilację milionów użytkowników smartfonów Apple.

- Opinia publiczna jest dziś zainteresowana bezpieczeństwem narodowym i prywatnością w sieci — komentuje wyniki ankiety Darrell Bricker z Ipsos. — Ale gdy chodzi o bezpieczeństwo narodowe, Amerykanie, Kanadyjczycy i obywatele innych państw są przekonani, że prywatność powinna ustąpić przed prawem rządowych organów do skutecznego chronienia państwa i obywateli.