Wielu najważniejszych polityków w mieście, z burmistrzem Edem Lee, większością w radzie miasta i delegatami San Francisco do stanowej legislatury w Sacramento, opowiedziało się ostatnio za rozwiązaniami prawnymi, które skuteczniej chroniłyby lokatorów budynków o kontrolowanym czynszu.
Ten pokaza wpływów zaniepokoił zrzeszenia właścicieli nieruchomości. I chociaż czynsze w San Francisco są najwyższe w całym kraju, a nieruchomości w mieście są droższe niż kiedykolwiek, to miejscowi właściciele, zarówno duzi, jak i mali, twierdzą, że są politycznie bezsilni.
Sądząc po stałym wzroście liczby przepisów chroniących lokatorów i nałożeniu karnego podatku na spekulacyjny obrót nieruchomościami, to wygląda na to, że mają rację.
- Burmistrz San Francisco to najwyraźniej aktywista ruchu na rzecz lokatorów - mówi na łamach San Francisco Examiner prawnik jednej z firm nieruchomościowych i radca prawny zrzeszenia właścicieli małych nieruchomości w San Francisco, który reprezentuje właścicieli mających od jednego do czterech mieszkań, którzy sami najczęściej mieszkają w budynkach, w których mają lokale do wynajęcia. - Po stronie właścicieli nie ma nikogo - mówi prawnik. Wśród 430 tys. mieszkańców San Francisco mających prawo głosu, lokatorzy zawsze będą mieli przewagę nad właścicielami.
Ok. dwóch trzecich mieszkańców San Francisco wynajmuje mieszkania - według miejskich statystyk. - Zamieszanie wokół rzadko używanych przepisów umożliwiających eksmisje, ma czysto polityczny charakter - stwierdza na łamach San Francisco Examiner szefowa zrzeszenia właścicieli Apartamentów w San Francisco.
Większość bieżących skarg właścicieli nieruchomości to poważne oskarżenia, jak choćby o to, że ograniczenie wzrostu czynszów do 1 proc. rocznie, jest w praktyce subsydiowaniem lokatorów z kieszeni właścicieli nieruchomości. Niektórzy właściciele żalą się, że prawie niemożliwe lub niewyobrażalnie kosztowne jest eksmitowanie uciążliwego lokatora, bez względu na to, jakich szkód przysporzył.
Pomimo hossy na rynku i rosnącego popytu miejscowi właściciele nieruchomości mówią, że muszą pozostawić ponad 10 tys. mieszkań niewynajętych. Wynika to ze specyfiki biznesu. Jedne umowy wygasają, inne są zawierane. Potrzebne są remonty, sprzątanie.
W San Francisco jest ok. 220 tys. mieszkań na wynajem, z czego ok. 9,9 tys., czyli 4,5 proc. pozostaje pustych - według szacunków z listopada. Na dodatek niepewność co do przepisów jest czynnikiem, który obniża poczucie bezpieczeństwa wśród właścicieli.
- Ludzie są wystraszeni. Nie chcemy się znaleźć na czyichś listach - mówi
szefowa zrzeszenia właścicieli małych nieruchomości. Na fali ostatnich demonstracji lokatorskich wiele budynków padło ofiarą grafficiarzy.
Szefowa zrzeszenia napisała list do burmistrza Lee i prokuratora dystryktu George Gascóna, żądając, by wandale zostali ukarani. - Nie dostałam odpowiedzi - mówi na łamach San Francisco Examiner.
Podczas, gdy wielu zgadza się, że napięcia wokół kosztów mieszkania i zdolności lokatorów do pozostania w mieście są najwyższe w dziejach miasta, to nie każdy z nich uważa, że sytuacja jest aż tak jednostronna. - Burmistrz jest jednakowo otwarty na głosy właścicieli i lokatorów - zapewnia jego rzecznik. Siedmiopunktowy plan, który przewiduje budowę i przystosowanie do potrzeb mieszkalnictwa 30 tys. mieszkań w ciągu najbliższych sześciu lat, spowoduje, że przybędzie także właścicieli nieruchomości w mieście - mówi rzecznik.
- Lecz choć lokatorzy są chronieni mocniej niż kiedykolwiek, to wcale tego nie odczuwają - mówi szef związku lokatorów.