Food hall to koncept, który bardzo dobrze przyjął się w Warszawie. Po tym jak w 2016 r. otwarto Halę Koszyki na mapie stolicy pojawiły się podobne inwestycje (też jako część projektów mixed-use), jak Hala Gwardii, Elektrownia Powiśle, Browary Warszawskie, Fabryka Norblina i Fabryka PZO. To nie koniec, bo w przygotowaniu jest Wilanów Park – nie jest to też wyłącznie warszawska specyfika, w Poznaniu powstanie Stara Rzeźnia.

- Istotnymi powodami, dla których food halle stały się tak popularne, w szczególności w Warszawie, są sposób spędzania czasu i wydawania pieniędzy przez młode pokolenie. Ludzie szukają czegoś bardziej intersującego niż to, co ma do zaoferowania typowy food court, są już tez lepiej wyedukowani pod względem gastronomicznym. Jednak sukces tego konceptu nie byłby możliwy bez ogromnego profesjonalizmu operatorów i odpowiedniego pozycjonowania powiedział na konferencji Urban Land Institute John Gabrovic, założyciel i dyrektor zarządzający Inspire Real Estate Advisory.

- Food halle to znacznie więcej niż dobre jedzenie. Doskonale wpisują się one w ideę 15-minutowego miasta, stając się sercem swoich dzielnic. Oczywiście, wymagają one znacznych nakładów, które jednak w ostatecznym rozrachunku powinny się zwrócić. W wielu projektach handlowych i typu mixed-use, są to dziś głowni najemcy, wokół których kręci się życie całego obiektu - wskazał Soren Rodian Olsen, szef ULI Poland.

Czytaj więcej

Browary Warszawskie ze światową nagrodą

Eksperci podkreślili, że food halle to koncepty, które muszą być dobrze przemyślane i cały czas dostosowywać się do otoczenia.

- Brak innowacji to jedno z największych zagrożeń dla przyszłości food halli. Jest to szczególnie istotne dla młodego pokolenia, które potrzebuje ciągłej rozrywki. Zorganizowaliśmy dla naszych klientów dziesiątki koncertów, spektakli teatralnych, warsztatów i wiele innych atrakcji. Dużym wyzwaniem dla operatorów food halli są również coraz mocniejsze gastro-trendy, takie jak weganizm, superfoods i zdrowa żywność. Musimy się do nich dostosować – powiedziała Barbara Wójcik, zarządzająca aktywami i dyrektorka ds. wynajmu w Globalworth Poland.

– Początkowo planowaliśmy w Fabryce Norblina 26 lokali gastronomicznych, ale okazało się, że to za dużo. Potrzebowaliśmy czegoś naprawdę innowacyjnego i wyjątkowego. Jeśli chodzi o wyzwania, to głównym problemem jest brak miejsca do rozwoju. Naszym problemem nie są puste stoliki, lecz ich niewystarczająca liczba – powiedział Michael Motz z Food Town w Fabryce Norblina.

Zdaniem Gabrovica, jeśli chodzi o średnioterminowe perspektywy, istnieje ryzyko, że wraz z rozwojem food halle utracą część swojej autentyczności. - Autentyczność buduję wspólnotę, a to ona jest podstawą sukcesu. Właściciele obiektów naturalnie będą dążyć do podwyżki czynszów i poprawy rentowności, ale prawdziwą wartość zbudować można tylko przez służbę lokalnej społeczności – powiedział Gabrovic.