Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) będzie udzielał gwarancji osobom, które nie mają odłożonych pieniędzy na wkład własny. Jeśli urodzi im się drugie lub kolejne dziecko, państwo spłaci część ich długu. Tak wynika z projektu ustawy o gwarantowanym kredycie mieszkaniowym oraz o spłatach tego kredytu dokonywanych w związku z powiększeniem gospodarstwa domowego.

Jednak zdaniem ekspertów w Polskim Ładzie zapomniano o potrzebach mieszkaniowych osób z niepełnosprawnościami. A ich sytuacja mieszkaniowa jest dramatyczna.

Czytaj więcej

Budowniczy małego domu może trafić do więzienia

– Osoby z niepełnosprawnościami zostały bezrefleksyjnie doklejone do projektu w definicji ustawowej dziecka – mówi prof. Katarzyna Roszewska z Wydziału Prawa i Administracji UKSW.

Dzieckiem według projektu jest w rezultacie małoletni i osoba niepełnosprawna, nawet dorosła, jeśli jest dzieckiem osoby prowadzącej gospodarstwo domowe. Ma to znaczenie przy spłacie kredytu. O ile zaciągnąć gwarantowany kredyt bez wkładu będzie mogła rodzina również bez dzieci, o tyle pomoc w spłacie uzyska rodzina z co najmniej dwójką.

By skorzystać z rządowego programu, rodzina będzie jednak musiała mieć zdolność kredytową.

– Nikt nie zwrócił uwagi na dane, jak niepełnosprawność wpływa na ubóstwo, a co dopiero zdolność kredytową takich rodzin. Rodzina z osobą niepełnosprawną nadal zostanie więc bez pomocy. Podobnie samotne osoby niepełnosprawne lub te, które z powodu stanu zdrowia nie mogą mieć dzieci, i te, które nie mogąc pracować, nie będą miały zdolności kredytowej – mówi prof. Roszewska. Jej zdaniem Polski Ład łamie art. 11 międzynarodowego paktu praw gospodarczych, socjalnych i kulturalnych ONZ i art. 34 Karty praw podstawowych, które zapewniają każdemu prawo do mieszkania oraz zobowiązują państwo do udzielania pomocy w zapewnieniu mieszkania w szczególności osobom zagrożonym wykluczeniem społecznym i ubóstwem.

Etap legislacyjny: przed pierwszym czytaniem w Sejmie