Urzędy, szpitale i jednostki policji muszą zapewnić osobom niesłyszącym pomoc tłumacza języka migowego. W skomplikowanych sprawach urzędy zwrócą się o pomoc tłumacza z zewnątrz. Zgodnie z ustawą o języku migowym w takiej sytuacji skorzystać mogą z usług osób zamieszczonych w rejestrze prowadzonym przez wojewodę.

Przepis pozostaje jednak martwy: rejestry są prawie puste. Tłumacze nie chcą się do nich wpisywać, chociaż sam wpis jest bezpłatny.  Na przykład do łódzkiego rejestru  wpisał się tylko jeden tłumacz, a w Pomorskiem czterech, ale świadczą usługi tylko w części województwa. Podobnie jest w województwie lubuskim. Do rejestru wpisała się jedna tłumaczka i działa w Gorzowie, w gminach: Kłodawa, Deszczno, Bogdaniec, Santok, Lubuszyn i Witnica. Tłumaczka zna  polski język migowy (PJM) i system językowo-migowy w stopniu średnio zaawansowanym.

Jest jeszcze jeden problem. Tłumacze nie chcą się wpisywać na listę, ponieważ szansa, że otrzymają zlecenie, jest znikoma. Problematyczne staje się także wynagrodzenie.

– Od chwili uruchomienia rejestru jeszcze nikt do mnie nie dzwonił. A urzędy nie zarezerwowały  w tym roku środków finansowych dla tłumaczy – mówi Piotr Zdzisław Krupa wpisany do rejestru w województwie podkarpackim.

Ustawa o języku migowym weszła w życie 1 kwietnia – podczas roku budżetowego.

Za godzinę swojej  pracy tłumacz migowy może otrzymać około 60 złotych

Honorarium dla tłumacza wpisanego do rejestru nie może być wyższe niż 2 proc. przeciętnego wynagrodzenia  w poprzednim kwartale za godzinę świadczenia. Jest ono wypłacane przez organ administracji  korzystający z usług.

– Za godzinę pracy otrzymuję 60 zł. Elbląski Urząd Miasta po raz pierwszy skorzysta z moich usług – mówi Anna Garbarska-Werner, wpisana do rejestru w województwach pomorskim i warmińsko-mazurskim.

I dodaje, że służba zdrowia i urzędy nie zawsze są dobrze poinformowane o tym, jakie obowiązki na nich ciążą.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

– Ostatnio jedna z  niesłyszących ciężarnych chciała skorzystać z usług tłumacza języka migowego podczas zajęć prowadzonych w szkole rodzenia. Szpital odesłał ją do Narodowego Funduszu Zdrowia, który rzekomo miał sfinansować usługę. NFZ kazał po to świadczenie zwrócić się do szpitala – mówi Anna Garbarska-Werner. Jej zdaniem zanim głusi zaczną korzystać ze swoich praw, miną lata.

Osoba, która chce, aby podczas wizyty w urzędzie towarzyszył jej tłumacz języka migowego, powinna zgłosić to co najmniej na trzy dni wcześniej, chyba że chodzi o sytuację nagłą.