Osadę założono w maju 1607 roku nad zatoką Chesapeake. Konflikt z tubylcami spowodował kłopoty z zaopatrzeniem. Zimą z 1609 na 1610 rok głód był tak wielki, że połowa osadników zmarła, pozostali, aby przeżyć, zjadali psy, koty, szczury, skórzane pasy i buty.

George Percy, świadek tamtych wydarzeń, relacjonując je po 15 latach napisał, że wygłodniali ludzie wykopywali zmarłych i zjadali zwłoki. Potwierdzenie tej wiadomości historycy znaleźli w relacjach pięciu innych świadków.

Ale nie dawano tym rewelacjom pewnej wiary z uwagi na to, że w tego rodzaju okolicznościach naoczni świadkowie z reguły wyolbrzymiają, przerysowują fakty. W relacjach z bitew po stronie przeciwnej "pada" zawsze więcej ofiar niż miało to miejsce w rzeczywistości. W przypadku Jameston - sądzili historycy - wiadomości o kanibalizmie miały wzmocnić podziw dla tych, którzy przetrwali w tak potwornych okolicznościach.

A jednak badania przeprowadzone przez antropologów z Narodowego Muzeum Historii Naturalnej w Waszyngtonie dostarczyły materialnego dowodu potwierdzającego prawdziwość relacji George'a Percy. Zespól pod kierunkiem Douglasa Owsleya zbadał szkielet i czaszkę dziewczyny, wydobyte z dołu do którego 400 lat temu wrzucano kości psów i kotów. W chwili śmierci miała 14 lat.

Nie wiadomo, co było powodem jej zgonu, wiadomo natomiast, że na kościach i czaszce zachowały się ślady świadczące o tym, że z czaszki wydobyto mózg a kości ogołocono z mięśni.

- Ślady na kościach sprawiają wrażenie, że pozostawiła je nieporadna ręka, cięcia są nierówne, niepewne, jak gdyby na chybił-trafił; czaszkę usiłowano otworzyć najpierw od frontu - bez rezultatu, udało się to od tyłu, przy pomocy siekiery - wyjaśnia Douglas Owsley.

Osada Jamestow ostatecznie przetrwała. 17 poprzednich angielskich prób, w różnych miejscach kontynentu, nie powiodło się.