Bielik, choć przed mistrzostwami widzieliśmy w nim ważną postać środka pola, spotkanie z Meksykiem nieoczekiwanie rozpoczął wśród rezerwowych, ale po przerwie dał dobrą zmianę i udowodnił, że zespół na boisku go potrzebuje.

Bereszyński, choć jako prawonożny musiał zatrzymywać rywali po lewej stronie obrony, okazał się jednym z najmocniejszych punktów drużyny, a jego absencja w kolejnym meczu – jak przyznaje Czesław Michniewicz – „wywróciłaby wszystko do góry nogami”.

Saudyjczycy są nieźli technicznie i byli kompaktowo ustawieni.

Czesław Michniewicz

– Lekarz mówi, żeby się nie martwić – uspokaja jednak selekcjoner i zapewne nie chodzi mu tylko o zdrowie podopiecznych, ale także mecz z Meksykiem, który zakończył się bezbramkowym remisem. Trzy poprzednie mundiale Polacy zaczynali przecież od porażek.

Michniewicz po swoim debiucie na mistrzostwach świata wyglądał wręcz na zrelaksowanego. – Widzę, że macie rozwiązanie każdego problemu. Pokażcie mi skład bardziej ofensywny od tego wczorajszego – rzucił nawet do dziennikarzy po środowym treningu, wdając się w kilkunastominutową rozmowę.

Usłyszeliśmy, że z występu drużyny jest zadowolony. Nasi zawodnicy mieli zneutralizować atuty rywali i wykorzystywać szybkie skrzydła oraz stałe fragmenty gry, które szlifowali podczas ostatnich przedmeczowych treningów, ale tym razem brakowało dokładnych dośrodkowań.

– To był zamknięty mecz – wyjaśniał Michniewicz podczas pomeczowej konferencji prasowej. – Mogliśmy wygrać, ale gdyby nie rzut karny, to było tak naprawdę spotkanie na 0:0 – dodawał już kolejnego dnia.

Czytaj więcej

Po meczu #POLMEX. „Gra na zero z tyłu to zaprzeczenie futbolu”

Spotkanie mógł odmienić Robert Lewandowski, ale nie wykorzystał rzutu karnego, który wcześniej sam wywalczył. To trzecia „jedenastka”, jaką zmarnowali Polacy na mundialu – wcześniej mylili się Kazimierz Deyna (1978) i Maciej Żurawski (2002).

Wiadomo jednak, że jeśli podczas meczu z Arabią Saudyjską sędzia przyzna Polakom rzut karny, to Lewandowski znów ustawi piłkę na 11. metrze.

– Robert robi to najlepiej na świecie – podkreśla Michniewicz. – Dwa dni temu podczas treningu uderzał Łukaszowi Skorupskiemu różnie: i na jedno, i na dwa tempa. Teraz podjął taką, a nie inną decyzję. To nie jest koniec świata. Nie zmienię wykonawcy rzutu karnego, chyba że Robert sam podejmie taką decyzję.

Selekcjoner wpadł w tak dobry humor, że przekomarzał się na temat taktyki, dopytywał i żartował. Już na przywitanie, pytany o zwycięstwo Saudyjczyków nad Argentyńczykami, rzucił do dziennikarzy: – Nie jestem zaskoczony, bo ja – w przeciwieństwie do was – interesuję się piłką, a nie szukam afer.

Jednego z obecnych, kiedy ten zagłębiał się w taktyczne wątpliwości, zapytał ze śmiechem, czy coś go w życiu cieszy. – Myślicie, że jest trener, który w trzy dni nauczy albo oduczy kogoś grać w piłkę? Ja nie zamieniam wody w wino, chociaż tutaj pewnie by się przydało, to bym was poczęstował – kontynuował Michniewicz.

Kiedy usłyszał, że wykonywaliśmy z Meksykiem siedem rzutów rożnych, zapytał: – A nie 711?

Czytaj więcej

Sondaż: Co piąty ankietowany za Michniewiczem. Nawałka z większym poparciem

Warto zauważyć, że trening reprezentacji Polski odbywał się w pełnym słońcu, tuż przed południem. Zajęcia w kolejnych dniach zaplanowano już po zmroku – podobnie jak mecz z Saudyjczykami, który nasi kadrowicze rozegrają na klimatyzowanym Education Stadium.

– Saudyjczycy są nieźli technicznie i byli kompaktowo ustawieni. Pamiętajmy też, że ośmiu z nich na co dzień gra w jednym klubie – przypomina Michniewicz. – A Argentyna? Przez jej porażkę wszyscy mamy gorzej. Teraz są na musiku, a stać ich na lepszą grę.