W ubiegłym roku Facebookowi udało się pozyskać większość wpływów reklamowych (1,3 mld dol.) dzięki użytkownikom urządzeń mobilnych. To duży sukces, bo dotychczas największe obawy analityków budziła właśnie możliwość generowania przychodów w tym segmencie. W poprzednim roku pochodziła z niego tylko 1/4 wpływów reklamowych.

Ale pojawiły się nowe obawy o przyszłość firmy Marka Zuckerberga - w oczach najmłodszych użytkowników przegrywa on nowymi serwisami, takimi jak Snapchat czy Instagram.  Przepływ informacji w dzisiejszych czasach jest tak duży, że liczy się jeszcze szybsze informowanie niż kiedyś - szybsze i prostsze. Młodzi internauci nie chcą już pisać długich postów, nie chcą nawet starać się skompresować swoich myśli w 140 znakach na Twitterze. Wolą obrazki - zdjęcie można zrobić błyskawicznie i wyrazić na nim swój nastrój. Albo udać coś i w o wiele łatwiejszy sposób budować wirtualny wizerunek.

Tajne laboratorium

Tylko co można ulepszyć w Facebooku? Nie jest to łatwe zadanie, bo korzysta z niego ponad miliard użytkowników na całym świecie, więc radykalna zmiana jakiejś funkcjonalności mogłaby osiągnąć odwrotny od zamierzonego efekt. Zmiany muszą być skuteczne, ale subtelne i wprowadzane w przemyślany sposób. Najlepiej zatem myśleć w jakimś zewnętrznym, poza-Facebookowym środowisku. Tak właśnie powstało tajne laboratorium „Creative Labs".

Działa już ono kilkanaście miesięcy, ale dopiero teraz dowiadujemy się o jego wytycznych. Dzięki takiej odrębnej, poza serwisowej strukturze, Creative Labs ma na celu udoskonalanie mechanizmów stowarzyszonych z Facebookiem. Nie będzie eksperymentów na żywym organizmie, denerwowania użytkowników albo przerw w funkcjonalności. Niech takie błędy popełniają inni – dwa tygodnie temu awaria Gmaila pozbawiła dostępu do poczty prawie połowę użytkowników na świecie.

Tajne laboratorium Facebooka jest niczym inkubator startupów. Pod czujnym okiem Zuckerberga jego pracownicy wymyślają nowe rozwiązania, organizowane są specjalne imprezy dla kreatywnych programistów, „hakcathony", podczas których tworzy się nowe idee. Według Zuckerberga na 40 takich pomysłów z ostatniej imprezy 6 może zostać zrealizowanych  w tym roku pod szyldem Creative Labs. Na pierwszy ogień, na dzień przed 10. urodzinami serwisu, 3 lutego, pokazano Facebook Paper, aplikację-czytnik wiadomości.

Nowa aplikacja wyświetli treści od znajomych i stron, które polubiliśmy na swoim profilu. Będzie można ją też podłączyć do zewnętrznych źródeł informacji, żeby robić np. codzienną prasówkę. Wszystko opakowane w ładny design, ale wciąż wypuszczane na zasadzie badania rynku.

A może zarobić na nawykach?

Paper zadebiutował  jedynie na rynku amerykańskim a pierwsze recenzje nie są mu jednoznacznie przychylne. Nie oferuje nic, czego nie miałyby istniejące już programy. Czy o to chodzi Facebookowi? Żeby powielać działanie innych internetowych czytników, jak Flipboard, Pulse czy Currents? Poprzednie działania, w rodzaju wprowadzenia Facebook Home czy Facebook Camera nie przyjęły się wśród użytkowników.

Autopromocja
BLACK WEEKEND

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Facebook musi się spieszyć, bo wraz z każdym rokiem, a czasem nawet w szybszym tempie traci w stosunku do konkurencji. Gdy mobilny segment rynku IT nie był aż tak rozwinięty, do FB należała większość wpływów ze społecznościowych gier. Wystarczyło kilka miesięcy i punkt ciężkości przeniósł się w stronę sklepów z aplikacjami jak AppStore czy Google Play.

Serwis wciąż szuka pomysłu na skuteczne zarabianie na reklamach i być może będzie mógł skorzystać z rozwiązania, które adoptuje Twitter. Okazuje się bowiem, że każde odświeżenie mikroblogowego serwisu przynosi 0,1 centa. Przy 158 miliardach takich działań podczas zaledwie jednego kwartału (III kw.  2013 roku), Twitter jest w stanie generować zyski. Jak duże - dowiemy się w tym tygodniu, gdy mikroblog poda pierwsze raporty po wejściu na giełdę.

Ale z braku innych pomysłów Facebook może coraz więcej zarabiać na nawykach użytkowników. Jeżeli Creative Labs znajdzie sposób na skuteczne podrzucanie sponsorowanych przez firmy treści na „ścianie"  użytkowników, to będzie w stanie zaproponować coś, co przyciągnie ich uwagę. I spowoduje kolejne odświeżenia strony.