„Zabójca szwoleżerów i inne opowiadania”: Blues o migracji duchowej i przekora

„Zabójca szwoleżerów i inne opowiadania” Bogusława Chraboty nie pozostawiają wątpliwości, że literackim uniwersytetem dla autora była lektura Gustawa Herlinga- -Grudzińskiego.

Publikacja: 26.09.2023 03:00

Zabójca szwoleżerów i inne opowiadania. Bogusław Chrabota. Zysk i S-ka, 2023

Zabójca szwoleżerów i inne opowiadania. Bogusław Chrabota. Zysk i S-ka, 2023

Foto: materiały promocyjne

Nie wyczerpuje ona bynajmniej pola inspiracji, nie blokuje inwencji własnej, jednak właśnie jak u Herlinga u źródeł opowieści na granicy fikcji i autentycznych zdarzeń są kroniki, przekazy, artykuły, podania, legendy. Kostium historyczny, współczesny, podróże po Galicji, Afryce i Nowej Zelandii łączy refleksja o tym, co z chrześcijańskiego dziedzictwa Europy utraciliśmy na przestrzeni wieków, a co po przełomie 1989 r.

Oczywiście chrześcijański duch jest wciąż obecny, inaczej autor nie prześwietlałby spraw związanych z Bogiem, religią, wiarą. Herlinga też to interesowało, w tym fanatycy, schizmatycy, obrazoburcy, czasy przełomu, ideologie, rewolucje. W odchyleniach od kościelnej czy rewolucyjnej teorii szukał prawdy o świecie. Podobnie naczelny „Rzeczpospolitej”. Swoją mozaikową opowieść zaczyna od anielic Anny i Margarity, ofiar dżumy w VI w. i ataku na World Trade Center. Poszły do raju, ale szczęścia tam nie znajdują. Tylko nudę („Mam już, k…wa, dość tego śpiewania”).

W średniowieczu Chrabota spłonąłby na stosie. Teraz o jego „Modlitewniku dla Anny” możemy powiedzieć za Dostojewskim, że być może człowiek nie jest stworzony do harmonii. Dlatego anielice buntują się i chcą sprawdzić, co naprawdę jest rajem, a co piekłem. W piekle siedzi Mozart z Bachem i Beethovenem (prawda, że interesujące towarzystwo?), a Anna stwierdza: „Nie ma nic cudowniejszego niż przemijalność chłodu wody. Głodu i nasycenia. Pragnienia i chwili, w której znika. Dnia i nocy. Życia i śmierci”.

Tak jak Herling-Grudziński Chrabota fascynuje się malarstwem, szukając przejawów Boga i metafizyki w dziełach sztuki. W fundamentalnym dla mnie opowiadaniu „Ecce Homo na mojej ścianie” uwrażliwiony na ikony narrator dokonuje rachunku swojej wiary, wspomina spotkania ze sztuką religijną, ale staje się też współkreatorem ikon.

W średniowieczu Chrabota spłonąłby na stosie.

Zleca Pawłowi Szanajcy, muzykowi (eks-Kult) i malarzowi, stworzenie nowej Drogi Krzyżowej, a okazuje się, że sam niniejszym tomem dokumentuje ból erozji wiary, bo „migracja ze świata cerkiewek do świata ludzkiej pustki już się dokonała”. Świadectwem tego są „Historia pewnego dzieciobójstwa” i „Plagi miasta Würzburga” o instrumentalizacji religii i prawa z refleksją „czas zwinął się w trąbkę, Bóg się postarzał i narodziliśmy się my, archeolodzy przyszłości”.

Ludzką pychę w antropocentrycznych wyobrażeniach Najwyższego obrazuje „Rozmowa Alberta z Bogiem”. Przypomina wywoływanie diabła, co daje efekt szyderstwa pomieszanego z politowaniem. Ironią podszyta jest „Śmierć filozofa z kwestią wojny w tle”, przypominająca dramaty Mrożka. Bonaparte podbija Europę, chwieje się porządek wyznaczony przez Kościół, a pastor i pruski król starają się zawłaszczyć najtęższy laicki umysł epoki dla siebie. Tymczasem z ucha filozofa wylewa się maź (esencja inteligencji, a może łój?), pieczętująca testament: ducha czasu nie powstrzyma żaden Kościół ani żadna władza.

O tym, że „czas się zwinął w trąbkę”, można przekonać się w opowiadaniu „Afryka”. Narrator nie tylko potrafi „zaszamanić” wobec afrykańskich szamanów (to trzeba przeczytać, tak jak opisy przyrody), ale też wyznać, że pomimo chrześcijańskich korzeni, „dla nas śmierć to koniec egzystencji”. Nie oznacza to depresji, o jakiej Herling-Grudziński pisał w opowiadaniu o Janie Potockim, autorze „Rękopisu znalezionego w Saragossie”, który wypiłował sobie z uchwytu do cukiernicy kulę i strzelił nią w łeb w obliczu szaleństwa Europy.

Ono wciąż trwa, ale Chrabota woli zdrowy rozsądek. Choćby wobec dwuznaczności polskiego bohaterstwa – opowiadanie „Zabójca szwoleżerów” napisane jest z perspektywy francuskiego rojalisty i pogromcy wojsk Bonapartego w Hiszpanii. Część polskich legionistów pacyfikowała Haiti, inni płodzili tam dzieci? U Chraboty Maorys, uczestnik wojny krymskiej, płodzi dzieci w Lublinie. Celny strzał w rasizm.

Bohatera tomu trzyma przy nadziei kulturowe dziedzictwo i pamięć o sile własnych doznań m.in. w obliczu ikon Pantokratora Synajskiego, którego zamówił kopię, czy „Piety” wspomnianego Pawła Szanajcy. W kolekcji przemyśleń i opowiadań jest ikona Anny Konckiej, inspirowana „Mapą i terytorium” Michela Houellbecqua. Pokazuje świat bez Boga, choć przecież w mężczyźnie, który zamówił obraz, wciąż odzywa się chłopiec, który chłonął świętość z ikon, rozpoznawaną do dziś także w przyrodzie. Pomimo ciężaru zwątpienia padają słowa o „migracji duchowej”, przygaszonej, ale jednak duchowości. O Kantowskim imperatywie, bo życie to walka.

„Duchowa migracja” odzywa się w finałowej „Afryce”. To symboliczny powrót europejsko-afrykańskiego małżeństwa do kolebki ludzkości z pytaniem o jej perspektywy (archeologia przyszłości!). Opowiadanie z przypowieściami o tym, jak niszczymy wszystko, o czym marzyliśmy, i o tym, że kara deus ex machina jest kwestią czasu. Pocieszeniem, jak to u Bogusława Chraboty, jest „Afrykański blues. Blues przyszłości”. Medytujemy poprzez sztukę.

Spotkanie autorskie z Bogusławem Chrabotą odbędzie się w Centrum Kultury Wilanów w Warszawie, ul Kolegiacka 3, 27 września o godz. 19.00.

Nie wyczerpuje ona bynajmniej pola inspiracji, nie blokuje inwencji własnej, jednak właśnie jak u Herlinga u źródeł opowieści na granicy fikcji i autentycznych zdarzeń są kroniki, przekazy, artykuły, podania, legendy. Kostium historyczny, współczesny, podróże po Galicji, Afryce i Nowej Zelandii łączy refleksja o tym, co z chrześcijańskiego dziedzictwa Europy utraciliśmy na przestrzeni wieków, a co po przełomie 1989 r.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Literatura
Nagroda im. Wisławy Szymborskiej dla Magdaleny Bielskiej
Literatura
Festiwal i Rok Czesława Miłosza. Jakich spodziewać się premier?
Literatura
Miłosz Festival startuje 30 czerwca w Krakowie
Literatura
Barbara Nowacka wyrzuciła z lektur pisarza, który przestrzegał przed modelem PiS. I sobą
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Literatura
Pośmiertne gry z Marquezem, czyli czego nie przegapić na Big Book Festivalu
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą