Jacek Cieślak

Najwybitniejsi artyści zawsze zaskakują nas swoją intuicją i tak właśnie było z pisarstwem urodzonego w Pradze w 1883 roku Franza Kafki.

Autor „Procesu" i „Ameryki" zmarły w 1924 roku w wieku niespełna 40 lat stworzył groteskowo-absurdalne przypowieści, na których odcisnęła się psychoanaliza, próby eksploracji podświadomości i sfery snu, ale także przeczucie koszmaru totalitaryzmów z ich nieodłączną próbą podporządkowania sobie jednostki.

W tle był wielki przewrót cywilizacyjny i obyczajowy. U progu nowoczesności, wyzwalając wielu Europejczyków z opresji tradycji, odciął ich też od religijnych korzeni życia duchowego, co tworzyło poczucie alienacji, samotności i poczucia winy. W relacjach z najbliższymi obarczał się nią sam Kafka.

Zagłada i terror

Również dlatego uważa się go za pisarza religijnego, metafizycznego, a jednocześnie dającego się czytać na poziomie małego realizmu, zwłaszcza jeśli chodzi o stosunki rodzinne. Było coś z dzisiejszego gender w przełamywaniu patriarchalnej roli ojca, co Franz w roli syna opisał w „Liście do ojca". Trudno przy tej okazji nie zrobić wycieczki w stronę naszego Brunona Schulza, który w bardziej oniryczny i magiczny sposób wykreował postać Ojca w swoich „Sklepach cynamonowych".

Łączy się dziedzictwo Schulza z Kafką bynajmniej nie dlatego, że nasz pisarz z Drohobycza figuruje jako tłumacz „Procesu" z 1935 roku, gdy faktyczną tłumaczką była przyjaciółka Bruona, Józefina Szelińska.

Można uznać, że życie Schulza i jego związki z kobietami są wariacją biografii Kafki i jego niespełnionych miłości. Tylko ze względu na datę urodzin i śmiertelną chorobę Kafka uniknął tego, co spotkało Schulza – kleszczy zagłady i wielkiego terroru w ZSRR. Dotknęły one jednak rodzinę Franza – dwie siostry zamordowano w obozie w Chełmie i stracono najbliższych.

Ostatnią życiową partnerką i opiekunką Kafki była Dora Dymant, urodzona w Pabianicach. Po śmierci pisarza wyszła za mąż za Lutza Laska, jednego z przywódców komunistycznej partii Niemiec. Zdążył on uciec przed aresztowaniem gestapo w 1933 r. Nie uniknęły jednak „aresztowania" liczne rękopisy Kafki, które – co za kafkowska sytuacja – do dziś poszukiwane są w archiwach gestapo. O ile mężowi Dory udało się uciec przed nazistami, o tyle po wyjeździe do Moskwy, jako trockistę wykończyło go NKWD, w którego archiwach ma znajdować się ostatnie dzieło Schulza, czyli legendarny „Mesjasz".

Wydawało się, że Kafka nierozłącznie wiązany będzie z opresją totalitaryzmów XX wieku, które wikłały obywatela w niekończącą się grę oskarżeń, podejrzeń, poszlak i zarzutów. Niestety, XXI wiek dostarcza nowych okazji do analizowania Kafki. Jego dzieła w czasach wszechobecnych kamer i inwigilacji w internecie stanowią fascynujący klucz do bodaj najważniejszej dziś debaty o tym, czy zrezygnować z obywatelskich wolności w obronie życia zagrożonego przez terroryzm, czy też bronić ich, narażając się na niebezpieczeństwa czyhające na dworcach, lotniskach i imprezach masowych.

Tę sytuację genialnie opisuje fraza miniatury „Przed prawem": „Przed prawem stoi strażnik". Dalej jest niesamowita sytuacja, której kanwą są nasze codzienne wybory egzystencjalne, uczuciowe, zawodowe. Kafka opisał je w formule „każdy chce zajrzeć za bramę", podszytej wątpliwością, co za nią zobaczymy, co nas zaraz spotka? Przerażająco brzmi wypowiedź strażnika: „Zapamiętaj sobie: jestem potężny. A jestem tylko najniższym strażnikiem. Lecz przed każdą salą znajdują się strażnicy coraz potężniejsi. I nawet ja nie mogę już znieść widoku trzeciego strażnika".

Kafka odmalował zagmatwaną, nietransparentną wizję świata, który wyrodził się z przyjaznej i oswojonej „małej ojczyzny", stając się przerażającym molochem i wieżą Babel jednocześnie. Opisywanymi po Kafce przez największych: Orwella i Coetzeego.

Proza Kafki znakomicie ilustruje też doświadczenia Polaków po 4 czerwca 1989 r. Wybuch wolności dawał poczucie nieograniczonych możliwości, które z każdym rokiem, zwłaszcza w kontakcie z globalną biurokracją i hybrydowymi wojnami stawało się iluzją. Oczekiwanie na przełom, który naprawdę może nigdy nie nastąpić, spointował Samuel Beckett w „Czekając na Godota".

Współczesne odczytanie Kafki odnosi się też do doświadczeń imigrantów. „Strażnik podaje mu stołek i pozwala mu usiąść z boku przed bramą. Siedzi tam dniami i latami". Ale Kafka przystaje również do naszej politycznej rzeczywistości, w której do oceny obywatela stosowane są kryteria wykluczające: „gorszy sort" czy „rebelia". Ale wcześniej wykluczający był „oszołom" albo „pisior". Tego typu stygmatyzacja wyklucza z życia społecznego i przypomina mechanizm kafkowskiego „Procesu".

Spektakl Lupy

Znamienna na tym tle jest lektura posłowia do „Opowieści i przypowieści" pióra Karola Sauerlanda oraz perypetii dzieła Kafki w Polsce w czasach stalinowskich. Można powiedzieć w peerelowskiej tonacji, że „wraca nowe".

Po raz pierwszy po wojnie „Nowele i miniatury" mogły się ukazać dopiero w 1961 roku dzięki staraniom Romana Karsta. Kilka lat wcześniej zawarta w tomie PIW „Kolonia karna" i „Przemiana" były uważane za „czarną literaturę", pesymistyczną i wrogą ideowo. Na fali odnowy wydrukował je tygodnik „Przekrój", co Czesław Miłosz uznał za akt odwagi. Jednak w 1959 r. Kafka znowu zaczął się władzy źle kojarzyć, a Władysław Gomułka potępił „utwory, które oczerniają socjalizm".

Czym jest twórczość Kafki AD 2016 pokaże nam Krystian Lupa, który z myślą o Olimpiadzie Teatralnej we Wrocławiu na listopad planuje premierę „Procesu". Wcześniej wykazał się niebywałą intuicją, portretując zagrożenia nie tylko polskiego życia społecznego w „Wycince" i „Placu Bohaterów" Bernhardta.