Recital naszego najwybitniejszego pianisty przyjęty został w poniedziałek kilkuminutową owacją. Artysta, choć rzadko ma to w zwyczaju, dał się namówić na jeden bis.

Sala Royal Festival Hall w Londynie wypełniona była do ostatniego miejsca. Paweł Potoroczyn, dyrektor Instytutu Mickiewicza, nie krył zadowolenia z faktu, że bilety wykupiono kilka miesięcy wcześniej. W dniu koncertu do kasy ustawiła się spora kolejka melomanów z nadzieją, że uda im się zdobyć choćby wejściówkę.

Na widowni zasiadło wielu znanych krytyków muzycznych. Miejsce w loży królewskiej zajął hrabia Kentu z rodziną. Byli też m.in. prezydent Ryszard Kaczorowski, wdowa po kompozytorze Andrzeju Panufniku.

W programie wieczoru Krystiana Zimermana, inaugurującego Rok Chopinowski w Wielkiej Brytanii, znalazły się dwie sonaty fortepianowe: h-moll i b-mol. Zimerman wręcz zahipnotyzował swą grą publiczność.

– Jestem ogromnie zadowolony z tak gorącego przyjęcia – powiedział „Rz” Krystian Zimerman po koncercie. – Rozmawiałem też przed chwilą telefonicznie z Rafałem Blechaczem i cieszę się, że jego występ w Warszawie spotkał się z podobnym uznaniem publiczności.

Krystian Zimerman zwierzył się, że w 2011 roku chce zrobić roczną przerwę w występach, ale jeszcze w tym roku odwiedzi Polskę prywatnie. Na koncerty – jak zapewnił – zdecyduje się wtedy, gdy uporamy się z problemem piratów.

W tej dziedzinie zresztą ma nie najlepsze doświadczenia nie tylko w Polsce – przed dziesięciu laty w Łodzi ktoś próbował nielegalnie nagrać jego koncert – także w Londynie jeden z widzów poniedziałkowego koncertu przybył do Royal Festival Hall z wysokiej klasy aparaturą nagrywającą. Zimerman zauważył to podczas występu i w czasie przerwy zawiadomił policję.

[i]Jan Bończa-Szabłowski z Londynu[/i]