Reklama

Rozmowa z reżyserką Agatą Dudą-Gracz

Agata Duda-Gracz opowiada o sobotniej premierze „Apokalipsy. Skróconej historii maszerowania”

Aktualizacja: 13.05.2011 20:54 Publikacja: 13.05.2011 12:46

Aktorzy Teatru im. Jaracza w Łodzi na próbie spektaklu

Aktorzy Teatru im. Jaracza w Łodzi na próbie spektaklu

Foto: Teatr im. Jaracza w Olsztynie

Rz: Punktem wyjścia jest średniowieczna apokalipsa „Zapytania Jana" nieznanego autora. O czym opowiada?

Agata Duda-Gracz:

O buncie będącym początkiem aktu stworzenia. O tym, jak z samotności i potrzeby dawania życia ulepieni zostali ludzie „na obraz i podobieństwo" szatana – swego stwórcy.

To znaczy, że szatan jest pozytywną postacią?

To zależy. Dla człowieka jest ojcem i dawcą życia. Dla Boga jest zdrajcą i siewcą zamętu; za to czeka go kara „ognia i wiecznego potępienia", a wraz z nim tych, których stworzył. I nie ma tu znaczenia, czy byli dobrzy czy źli. Sam fakt istnienia jest wykroczeniem przeciw boskiemu porządkowi.

Reklama
Reklama

Fragmenty tekstu zderza pani z własnym scenariuszem o współczesnych ludziach. Czeka nas apokalipsa?

Nie opowiadam historii o globalnej katastrofie. To jest apokalipsa dziecinnego pokoju, podwórka i małżeńskiego łóżka.

Pani bohaterowie są przeklęci?

Z założenia są po niewłaściwej stronie. Ale jednak są – i starają się żyć „jak Pan Bóg przykazał". Kochają się, tłuką, maszerują, bo muszą i chcą, bo tyle jest ważnych spraw, które koniecznie trzeba załatwiać... „póki śmierć ich nie rozłączy". Banał. A czemu nie?

Nie ma nadziei?

Jest miłość. Choć to podobno tylko chemia i chorobowy stan umysłu. Jest „zazdrosna i szuka poklasku" i nie „jest cierpliwa", ale nadaje sens wszystkiemu. Choćby przez chwilę.

Reklama
Reklama

Sceny współczesne przeplatane będą marszami, głównie związanymi ze świętami religijnymi. Czy one organizują nam życie?

Organizują życie i odmierzają nasz czas. W pochodzie jesteśmy niesieni do chrztu, do komunii i ślubu maszerujemy już sami... a na cmentarz znowu nas niosą. W międzyczasie maszerujemy w protestach i gestach poparcia, ku pamięci tego, co było, i w walce o „lepsze jutro". To swoją drogą ciekawe, że wszystkie istotne dla nas wydarzenia wiążą się z chodzeniem tam i z powrotem. I właśnie to uporczywe łażenie stanowi oś spektaklu. Kiedy euforia wspólnego przemieszczania się mija, zostajemy sami. I na scenie, i w życiu.

Podważa pani polski mit bohaterstwa?

Nie da się podważyć mitu. On jest i ma się całkiem dobrze, tylko gęba mu się coraz bardziej wykrzywia. Potrzeba martyrologii jest w nas tak silna, że bohaterstwem często nazywamy żenującą rozróbę z symbolem w tle. Te same słowa, za które kiedyś oddawaliśmy życie, teraz używane są przez takiego czy innego pieniacza do wytarcia sobie mordy i spychania ze stołka innego pieniacza: wolność, ojczyzna, Jasnogórska Bogurodzica, no i oczywiście krzyż. Nie zmienia to jednak faktu, że nasza historia obfituje w akty heroizmu i patriotów z prawdziwego zdarzenia. Może dlatego właśnie tak trudno jest teraz znieść zalew mitomanii i porykiwania nad taką czy inną trumną.

Polacy mają swoją specyficzną apokalipsę?

Polacy nie potrafią wyciągać wniosków z historii. I w rytm tych samych melodii defilują w różnych sprawach. Apokalipsa to historia upadku. W tym spektaklu aspekt narodowych klęsk jest tylko jednym z wielu.

Reklama
Reklama

Bardziej interesuje mnie to, co potrafimy zgotować sobie sami w imię spraw codziennych.

Czy dla pani bohaterów religia jest istotna?

Tak, bo często zastępuje im etykę. Stanowi część kultury, tożsamości zarówno narodowej, jak i tej jednostkowej – ludzkiej.

Spektakl zakończy wizja końca świata. A zbawienie?

Obietnica zbawienia jest bardzo mglista. Pewna natomiast jest śmierć i poprzedzająca ją starość. A co potem? Apokryf będący kanwą spektaklu mówi, że potem będzie już tylko „kara boska, ogień wieczny i potępienie". Pozostaje mieć nadzieję, że może jednak się myli...

Reklama
Reklama
Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama