Reklama

Moi Brennan dla polskich mediów

„Przestrzeń i cisza ma czasem moc równie potężną, co donośne dźwięki” - ekskluzywny wywiad Moi Brennan dla polskich mediów

Publikacja: 25.11.2010 20:52

Moi Brennan dla polskich mediów

Foto: materiały prasowe

[b]Muzyka zajmuje w Pani życiu olbrzymią rolę. Czy potrafiłaby Pani wyobrazić sobie życie bez muzyki, czy zastanawiała się Pani, kim byłaby, gdyby nie muzyka?[/b]

Dorastałam w otoczeniu muzyki, mój ojciec grał w orkiestrze, a matka uczyła muzyki i kierowała chórem w lokalnym kościele. Nigdy nie brałam na poważnie innego scenariusza dla siebie. Już w szkole, gdy zespół Clannad rozpoczynał swą działalność, musiałam zwalniać się z lekcji by uczestniczyć w nagraniach programów telewizyjnych. W rzeczywistości jedyna profesja, którą przez krótki czas wykonywałam była nauka muzyki w szkole dla chłopców. Tak więc nie sposób mi wyobrazić sobie życie bez muzyki.

[b]Kilkakrotnie w Pani karierze obok muzyki inspirowanej tradycją pojawiały się projekty z udziałem instrumentarium elektronicznego, jak współpraca z Schillerem, czy album Two Horizons. Planuje Pani wracać na tę ścieżkę, czy czuje się Pani lepiej w otoczeniu tradycyjnych dźwięków?[/b]

Miałam wielkie szczęście współtworzyć wszelkie rodzaje muzyki podczas mej kariery. Wspólnie z Chicane wylansowaliśmy utwór Saltwater, wersję pieśni Harry’s Game, który stał się międzynarodowym przebojem dyskotekowym. Tak, współpraca z Schillerem również sprawiła mi mnóstwo radości. Ostatnio nagrałam kolejną płytę taneczną, powinna ukazać się w przyszłym roku, ale jest zbyt wcześnie, bym mogła powiedzieć coś więcej na ten temat. Śpiewałam też na płytach z muzyką rockową, na przykład z Robertem Plantem, a także w kompozycjach klasycznych. Choć wyrastałam w otoczeniu muzyki tradycyjnej nigdy nie chciałam dać się zaszufladkować. Mój głos i harmonie odnajdują się na różnych obszarach muzycznej ekspresji. To nawet nie tyle kwestia poczucia komfortu w określonym miejscu, choć oczywiście wiem doskonale, kiedy wykraczam poza moją strefą bezpieczeństwa, a fakt, że praca z tradycyjnymi muzykami i wokalistami sprawia mi dużo więcej radości. Właśnie nagrałam płytę wspólnie z trzema wokalistkami z Irlandii – Mairéad Ní Mhaonaigh, Triona Ní Dhomhnaill i Maighread Ní Dhomhnaill – nazwałyśmy się T with the Maggies. To wspaniałe przyjaciółki, dorastałyśmy razem śpiewając w takich zespołach jak Altan, The Bothy Band i Skara Brae, tym bardziej więc dobrze bawiłyśmy się przy tworzeniu tej muzyki.

[b]Czy pozostało Pani niespełnione artystyczne marzenie, muzyka której Pani poszukuje, może artysta, z którym chciałaby Pani nawiązać współpracę?[/b]

Reklama
Reklama

Bardzo chciałabym kiedyś zrealizować album z duetami, na którym zagościliby różnorodni wokaliści. Nie wydaje mi się, bym doczekała kiedykolwiek takiego momentu w moim życiu, w którym powiem – wszystko zostało zrobione. Nieustannie ekscytują mnie nowe pomysły, praca z nowymi ludźmi. Dźwięki? Nie czuję lęku przed technologią, ale jednocześnie znam moc prostoty. Album „My Match Is A Making”, który nagraliśmy wspólnie z harfistą Cormaciem De Barra, przywiozę oczywiście tę płytę z sobą do Polski, to taki właśnie rodzaj muzyki… harfa i śpiew. Ale przestrzeń i cisza ma czasem moc równie potężną, co donośne dźwięki.

Kultura
Nagroda Turnera dla artystki w spektrum autyzmu. Dzięki Nnenie pęknie szklany sufit?
Materiał Promocyjny
Bankowe konsorcjum z Bankiem Pekao doda gazu polskiej energetyce
Kultura
Waldemar Dąbrowski znowu na czele Opery, tym razem w Szczecinie
Kultura
Sztuka 2025: Jak powstają hity?
Kultura
Kultura 2025. Wietrzenie ministerialnych i dyrektorskich gabinetów
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Kultura
Liberum veto w KPO: jedni nie mają nic, inni dostali 1,4 mln zł za 7 wniosków
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama