Gdański Festiwal Muzyczny 2011

Konrad Mielnik, dyrektor Gdańskiego Festiwalu Muzycznego, zdradza swój pomysł na atrakcyjną imprezę muzyczną

Aktualizacja: 26.03.2011 09:41 Publikacja: 24.03.2011 14:30

Gdański Festiwal Muzyczny 2011

Foto: Archiwum

Zapowiadał pan, że w tym roku szykuje pan festiwal kontrastów. Udało się ten pomysł zrealizować?

Konrad Mielnik:

Nie do końca, jak to zresztą zazwyczaj bywa. Mniej będzie, niż planowaliśmy, muzyki współczesnej, która miała być mocno skontrastowana z muzyką dawną graną na instrumentach z epoki. Atrakcyjnym zderzeniem będzie natomiast wieczór z utworami Vivaldiego i Piazzoli. A w całym programie wielkie formy oratoryjno-kantatowe sąsiadują z recitalami i muzyką kameralną. Nie twierdzę zatem, że będzie to festiwal kontrastów, mam nadzieję, że publiczność uzna, iż proponujemy jej różnorodny program.

A długo musiał pan namawiać Stefanię Toczyską, by została artystką rezydentem tegorocznej edycji?

Znamy się od dawna, zgodziła się więc od razu, ale jest osobą bardzo zajętą i musiały minąć dwa lata, nim w swoim terminarzu znalazła miejsce dla naszego festiwalu. W 2009 roku Stefania Toczyska miała premierę w Paryżu, teraz w Gdańsku będzie w przerwie swej pracy w Monachium.

Jak jej obecność wpłynęła na układ programu?

Przygotowaliśmy wyjątkowo dużo muzyki wokalnej w wykonaniu plejady świetnych śpiewaków i chórów, zarówno na koncertach muzyki dawnej, jak i podczas gali operowej.

To będzie też festiwal zespołów ze Słowacji.

Rozmowy ze Słowacką Filharmonią Narodową trwały ponad dwa lata. Nasz festiwal chce jednak prezentować muzykę i artystów państw basenu Morza Bałtyckiego oraz Grupy Wyszehradzkiej. Cieszę się, że udało się zaprosić nie tylko Słowacką Filharmonię Narodową, ale i Słowacką Orkiestrę Kameralną Bohdana Warhala. Jako bardzo młody człowiek byłem na jej koncercie. Minęło wiele lat, a wciąż mam w pamięci ich występ. Obecny szef kameralistów Ewald Danel mówi zresztą świetnie po polsku, tak samo jak kiedyś Bohdan Warhal. A co najważniejsze, jest świetnym skrzypkiem.

Artystów z jakich państw chciałby pan w przyszłości zaprosić na swój festiwal?

Ciągle jesteśmy na etapie budowania trwałych kontaktów, bo festiwal ma dopiero cztery lata. Zyskał już jednak prestiż, dzięki temu finalizujemy rozmowy z Narodową Filharmonią Litwy na 2012 rok. Chcemy do Gdańska zapraszać też najlepsze rodzime zespoły, za rok zatem wystąpi Filharmonia Poznańska. A artystą rezydentem będzie Konstanty Andrzej Kulka, zatem szykuje się duża dawka muzyki na instrumenty smyczkowe.

Takie perspektywiczne myślenie świadczy, że robi pan rzeczywiście poważny festiwal.

Konkretne plany sięgają 2013 roku. Jest to możliwe dzięki stabilizacji finansowej zapewnionej nam przez władze Gdańska. Miasto jest naszym głównym mecenasem i przyznało nam dotację na trzy kolejne edycje.

I nie musi pan już walczyć o publiczność?

O nią zabiega nieustannie dyrektor każdego festiwalu. Nie narzekamy na frekwencję, co nie znaczy, że możemy popaść w samozadowolenie. W tym roku największym zainteresowaniem cieszy się recital Ingolfa Wundera. Muszę podkreślić, że zaprosiłem go, zanim został laureatem Konkursu Chopinowskiego.

A wykonanie pasji Carla Heinricha Grauna „Der Tod Jesu" też pan wymyślił?

To efekt przede wszystkim wspólnych rozmów z dyrektorem Romanem Peruckim. Festiwal odbywa się w szczególnym okresie. Zaczynamy w dniu rocznicy śmierci Jana Pawła II, jeden z koncertów wypada w rocznicę katastrofy smoleńskiej, trwa  Wielki Post. Znalazło to odbicie w programie nie tylko koncertu inauguracyjnego i finałowego, ale i innych wieczorów.

Zapowiadał pan, że w tym roku szykuje pan festiwal kontrastów. Udało się ten pomysł zrealizować?

Konrad Mielnik:

Pozostało jeszcze 97% artykułu
Kultura
Meksyk, śmierć i literatura. Rozmowa z Tomaszem Pindlem
Kultura
Dzień Dziecka w Muzeum Gazowni Warszawskiej
Kultura
Kultura designu w dobie kryzysu klimatycznego
Kultura
Noc Muzeów 2025. W Krakowie już w piątek, w innych miastach tradycyjnie w sobotę
Kultura
„Nie pytaj o Polskę": wystawa o polskiej mentalności inspirowana polskimi szlagierami