Roussos wpisał się w polski mit wielkiego schyłku PRL i dekady rządów Edwarda Gierka - ze względu na występ na festiwalu w Sopocie. Dzielił wtedy scenę z Boney M. Zaśpiewał swoje wielkie przeboje "Forever and Ever" i "My Friend Wind". Jednak wykonał je z playbacku, za co spotkała go kara finansowa.
Na temat pobytu gwiazdora słynącego z operowego głosu i spektakularnych bizantyjskich kostiumów oraz pierścieni - do dziś krążą legendy. Mówiono, że na liście jego żądań znalazły się okrągłe łóżka wodne. A także helikopter oraz apartament z klimatyzacją, co miało być wielką wygodą dla artysty zmagającego się z nadwagą.
Popowy wizerunek przyćmił niebanalne dokonania i życiorys artysty. Stereotyp tworzyły głównie popołudniówki, ówczesne tabloidy.
Tymczasem wokalista ma na koncie wielkie osiągnięcia. Sprzedał na całym świecie 60 mln albumów, do czego przyczyniła się również obecność w zespole Dzieci Afrodyty - hipisowskim, progresywnym. Grupa działała na przełomie lat 60. i 70., zdobywając popularność w całej Europie. Szczególnie popularna była we Francji. Do najważniejszych osiągnięć należał podwójny album "666" inspirowany "Apokalipsą wg św. Jana", wydany w 1972 r.
W Dzieciach Afrodyty Demis Roussos połączył siły z innym słynnym na całym świecie greckim muzykiem - Vangelisem, laureatem Oskara za muzykę do "Rydwanów ognia". Spotykali się w studio i na muzycznej scenie wiele razy. Również po to, by wykonać wokalną wersję głównego tematy z filmu.
Biografia artysty ilustruje burzliwe losy greckiej diaspory. Urodził się w Aleksandrii, w Egipcie. Po konflikcie wywołanym na tle Kanału Sueskiego, rodzice – ojciec był Grekiem, zaś mama miała pochodzenie egipsko-włoskie, stracili swój majątek i musieli wracać do ojczyzny.
Najsłabsze były lata 80., kiedy zmagał się z problemem spadku popularności i depresją.
Ostatnia płyta Demisa Roussosa ukazała się na rynku w 2009 roku. Krążek nosi tytuł "Demis". To wtedy powrócił do Sopotu, żeby zaśpiewać swoje największe przeboje w Operze Leśnej. Światowe media komentują śmierć artysty również w związku, z szokującą ich zdaniem, niedzielną wygraną partii Syriza.