Aresztów dla pięciu osób – z sześciu zatrzymanych w poniedziałek przez CBA – domaga się katowicka prokuratura prowadząca śledztwo w sprawie grupy, która przez kilka lat miała popełniać liczne przestępstwa gospodarcze.

– Powodem złożenia wniosków o tymczasowe aresztowanie jest uzasadniona obawa matactwa oraz grożąca podejrzanym wysoka kara, do 15 lat pozbawienia wolności – mówi „Rzeczpospolitej" Marta Zawada-Dybek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach,

Tylko jedna osoba – notariusz, który miał dla korzyści dopuścić się zaniedbań przy sporządzaniu aktów notarialnych – ma pozostać na wolności za poręczeniem majątkowym w wysokości 50 tys. zł.

Lech B., były asystent Elżbiety Bieńkowskiej (kiedy była senatorem PO), jej brat Jarosław M. oraz cztery inne osoby z nimi współdziałające w ostatnich dwóch dniach usłyszeli zarzuty. Prokuratura podała ich treść, jednak pilnie strzeże tego, co dokładnie się za nimi kryje. Powód? W grę wchodzą kolejne zatrzymania, a więc możliwe poszerzenie kręgu podejrzanych – wynika z naszych informacji.

We wtorek śledczy uchylili rąbka tajemnicy. Jaki obraz wyłania się z zarzutów?

Grupa działała na wielu polach – miała dokonywać oszustw, wyłudzać kredyty, dopuszczać się nadużyć skarbowych, powoływać się na wpływy i prać pieniądze.

Mózgiem nielegalnych przedsięwzięć – według śledczych – był Lech B., który już w latach 2012–2013 miał do swoich celów wykorzystywać funkcję asystenta ówczesnej minister rozwoju i wicepremier w rządzie PO–PSL.

– Lech B. usłyszał 16 zarzutów. W tym kierowania zorganizowaną grupą przestępczą mającą na celu popełnianie przestępstw gospodarczych, skarbowych i korupcyjnych – mówi Zawada-Dybek,

W PO nikt B. nie kojarzy, a ostatnie lata pokazują, że związał się biznesowo z bratem Bieńkowskiej, prowadząc firmy związane m.in. z rynkiem recyklingu.

Autopromocja
FORUM ESG

Co warto wiedzieć o ESG? Jej znaczenie dla firm i gospodarki.

CZYTAJ WIĘCEJ

Lech B. – jak wynika z zarzutów – podejmował się pośrednictwa w załatwianiu różnych spraw (m.in. kredytów). Miał zapewniać, że posiada wpływy w urzędach, i podpierać się znajomością z ówczesną minister. Umawiał się na spotkania w biurze senatorskim i przekazywał służbowe wizytówki.

Wszyscy zatrzymani – Jarosław M., Agata K., Marcin M. i Magdalena M. – mieli działać w ramach grupy przestępczej. Brat minister i troje zatrzymanych, by ukryć pieniądze z przestępstw, mieli je prać (chodzi o 11 mln zł). Podejrzanym zarzuca się także oszustwo na 2 mln zł na szkodę Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Z kolei od prywatnej osoby podejrzani mieli wyłudzić 715 tys. zł. Pokrzywdzony wpłacił pieniądze na rzekomy rachunek powierniczy, by uzyskać kredyt na zakup nieruchomości. Ostatecznie kredytu nie dostał, a tzw. rachunek powierniczy okazał się rachunkiem jednego z podejrzanych.

Inny zarzut to wyłudzenie 2,5 mln zł kredytu z banku dzięki nieprawdziwym dokumentom. Do listy zarzutów dochodzą też dotyczące m.in. działania na szkodę wierzycieli i spółki. Wszystko to miało trwać od 2012 r. do 2018 r.

Elżbieta Bieńkowska (dziś komisarz KE) zastrzega, by zatrzymania byłego asystenta nie łączyć z jej osobą. Już w 2014 r. mówiła, że w sposób „niedopuszczalny nadużył jej zaufania".