Reklama

Psycholog Andrzej S. tak chory, że opuścił areszt

Znany psycholog Andrzej S., oskarżony o molestowanie dzieci, opuścił w karetce areszt na warszawskim Mokotowie.

Aktualizacja: 21.01.2009 19:10 Publikacja: 21.01.2009 13:42

Oskarżony Andrzej S.

Oskarżony Andrzej S.

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Sąd uznał jego stan zdrowia za na tyle poważny, że musi się leczyć poza aresztem. Jak nieoficjalnie dowiedziało się Radio TOK FM - prawdopodobną przyczyną wyjścia Andrzeja S. z aresztu jest niewydolność nerek.

Mjr Luiza Sałapa, rzecznik Centralnego Zarządu Służby Więziennej powiedziała, że władze aresztu śledczego otrzymały od Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów postanowienie uchylające trwający od lata 2004 r. areszt.

Andrzej S. chorował zanim znalazł się w areszcie. Obecnie więzienni lekarze orzekli, że jego stan zdrowia jest na tyle ciężki, iż nie mogą już mu zapewnić właściwego leczenia w szpitalnej części aresztu i należy je kontynuować w zwykłym szpitalu.

Na podstawie tej opinii lekarskiej Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa postanowił w środę o natychmiastowym uchyleniu aresztu wobec S.

Mokotowski sąd w kwietniu 2007 r. po zamkniętym dla publiczności procesie skazał S. na 8 lat więzienia i zakaz wykonywania zawodu psychologa przez 10 lat. Wyrok uchyliła w grudniu 2007 r. wyższa instancja, nakazując powtórzenie sprawy. Wiadomo jedynie, że przyczyny uchylenia miały charakter formalny.

Reklama
Reklama

Gdy sprawa Andrzeja S. stała się głośna, do prokuratury zgłosiły się inne osoby przez niego pokrzywdzone. Psycholog został oskarżony o molestowanie dwóch kolejnych dziewczynek. Nowy akt oskarżenia połączono ze starym i ten proces toczy się również niejawnie, oskarżonemu grozi do 10 lat więzienia.

Cała sprawa zaczęła się od tego, że na śmietniku niedaleko mieszkania Andrzeja S. w Warszawie znaleziono kilkaset zdjęć dzieci, m.in. trzymających wibratory. Trop zaprowadził śledczych do psychologa. W mieszkaniu S. znaleziono kolejne zdjęcia i płyty CD z dziecięcą pornografią.

W śledztwie i przed sądem oskarżony mówił, że jego działanie było formą "terapii dzieci autystycznych", co miało je "otworzyć". Zdaniem prokuratury psycholog nie pomagał dzieciom, ale je krzywdził.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
Odwilż opanuje Polskę. Możliwe wzrosty poziomu wód
Kraj
„Rzecz w tym". Andrzej Zybała: Polska 2050? To chyba koniec
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama