Trenerzy, którzy obejmują nową posadę, często opowiadają o całkowitym oddaniu się pracy. Czesław Michniewicz w ostatniej rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem w RMF mówił w tym kontekście o tzw. pełnym zanurzeniu. Czy było to możliwe pół roku temu w przypadku początków pana pracy w Dynamie Kijów, wobec wojny toczącej się w Ukrainie?
Takiego stanu, o którym mówił trener Michniewicz, doświadczyłem dwukrotnie. W Radomiu, gdy pierwszy raz objąłem samodzielnie zespół w Ekstraklasie, w początkowych tygodniach pracy miałem poczucie, jakbym ciągle był naładowany energią, kipiałem nią bez względu na to, czy była siódma rano, czy dziewiąta wieczorem. W Dynamie Kijów mam podobnie, przy czym ten stan „zanurzenia”, gdy nawet rozkładanie pachołków na boisku treningowym sprawia mi przyjemność, trwa tak naprawdę od pół roku.