- To miejsce, w którym się wszyscy uśmiechają, zero agresji. Tutaj bije serce uśmiechniętej, otwartej Polski - mówił Trzaskowski w czasie parady. Przemarsz rozpoczął się po godz. 15.00 w centrum stolicy. Uczestnicy marszu zbierali się już od godz. 14.00 przed Pałacem Kultury i Nauki. Trasa marszu w tym roku wiodła ulicami: Marszałkowską przez pl. Konstytucji, następnie Waryńskiego i Batorego do Pól Mokotowskich.

Parada spotkała się z niewielkim odzewem kontrmanifestantów. Pod Rotundą ustawiło się kilkunastu sympatyków Fundacji Życie i Rodzina, z - jak tłumaczyli - „banerami pokazującymi prawdę o ideologii LGBT”.

fot. Zespół Prasowy Fundacja Życie i Rodzina

Agencja Reutera, relacjonując marsz, wyjaśnia, że „prawa osób LGBT stanęły w centrum szerszej walki między liberałami, którzy podkreślają potrzebę bardziej tolerancyjnego i integracyjnego społeczeństwa, a religijnymi konserwatystami, którzy potępiają to, co nazywają próbą obalenia tradycyjnych wartości w raczej katolickim narodzie”.

- Homofobia to ogromny problem w Polsce (...) jest wiele osób, które sobie z tym nie radzą, popełniają samobójstwa. Sytuacja osób LGBT w Polsce jest tragiczna i dlatego tu jestem - aby ich wspierać - mówił Reutersowi uczestniczący w paradzie 22-letni Sylwester Cimochowski.

- To staje się coraz trudniejsze (...) ale jednocześnie pojawia się coraz większy opór - mówiła z kolei 37-letnia Marta Borkowska, odnosząc się do sytuacji osób LGBT w Europie Środkowo-Wschodniej. Zapytana, co powiedziałaby osobom, które są przeciwne marszowi, odpowiedziała: „Powiedziałabym »nie bójcie się!«”

Associated Press, pisząc o paradzie, zwraca uwagę, że choć „tysiące ludzi uczestniczyło w marszu, a inni wymachiwali tęczowymi flagami z balkonów swoich mieszkań”, to „poziom akceptacji LGBT nie jest powszechny w Polsce, kraju mocno katolickim i w dużej mierze konserwatywnym”. „Radosne i barwne święto było zakłócone strachem przed tym, co przyniesie przyszłość dla praw gejów, lesbijek, biseksualistów i osób transpłciowych, po krokach w tył najpierw w Rosji, a teraz na Węgrzech” - podkreśla Vanessa Gera z amerykańskiej agencji prasowej.