Jak sprawdziła „Rz”, tych informacji nikt nie potwierdza, a szwedzkich dziennikarzy z wizytą u oskarżonego nie było.
Anders Hoegstroem schudł w polskim areszcie 15 kg, nie ma odpowiedniej opieki lekarskiej, a kontuzję stopy leczył sam, używając żyletki - twierdzi w programie szwedzkiej telewizji Bjoern Fries, polityk Partii Socjaldemokratycznej i przyjaciel więźnia.
Czy Szwed, który jest w krakowskim areszcie już od siedmiu miesięcy, tak bardzo narzeka na warunki, w jakich go osadzono? – Kiedy go przyjmowaliśmy, ważył 78 kg, a teraz – 76 – mówi zaskoczony zarzutami rzecznik Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Krakowie porucznik Tomasz Wacławek. – Hoegstroem ma też dostęp do lekarza, który zajmował się m.in. jego chorą stopą.
Rzecznik dodaje, iż twierdzenia, że oskarżony musi płacić za wodę oraz środki higieny są absurdalne. – Dostaje to, co inni osadzeni. Są to środki podstawowe i jeśli chciałby mieć rzeczy bardziej luksusowe, może je kupić w kantynie – tłumaczy. Hoegstroem przebywa w trzyosobowej celi, z osobami, które mówią po angielsku. W tym języku porozumiewa się też z wychowawcą.
- Nie dostaliśmy skarg osadzonego na złe traktowanie w areszcie – mówi także rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bogusława Marcinkowska.