Marcin P. spędził dziś w łódzkiej prokuraturze kilka godzin. – Musimy mu uzupełnić zarzut oszustwa o nazwiska pokrzywdzonych oraz wysokość wyrządzonej szkody – tłumaczy Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury. Śledczy mają wiedzę o 9713 poszkodowanych osobach na szkodę 670 mln zł, ale na razie zarzut uzupełniono o 2778 nazwisk.

Mamy to zweryfikowane w dokumentach, te osoby zostały przesłuchane – tłumaczy prok. Kopania.

W tej chwili same zarzuty wobec Marcina P. liczą sobie 562 strony, i na pewno na tym się nie skończy. Z czasem lista osób pokrzywdzonych będzie rosła, w miarę otrzymywania przez prokuraturę opinii biegłych. – I potem musimy uzupełniać zarzut oszustwa o kolejnych pokrzywdzonych – tłumaczy prok. Kopania. Dodaje, że to samo będzie się tyczyć zarzutów dla żony Marcina P. – Katarzyny. U niej zarzut oszustwa też będzie rozszerzony o nazwiska pokrzywdzonych. Kobieta od niemal miesiąca przebywa w areszcie. Jest podejrzana o wyłudzeniem od niemal 10 tys. osób blisko 670 mln zł.  Według prokuratury kobieta działała wspólnie i w porozumieniu z mężem. Poza oszustwem na Marcinie P. ciążą też zarzuty poświadczenie nieprawdy w dokumentach oraz złamanie ustawy o rachunkowości i naruszenie kodeksu spółek handlowych w tym m.in. poświadczenia nieprawdy w dokumentach w sprawie podwyższenia kapitału zakładowego spółek grupy Amber Gold.

Dzisiaj Marcin P. nie przyznał się do winy. Odmówił też składania wyjaśnień. Łódzka prokuratura jeszcze w tym tygodniu wystąpi do sądu z wnioskiem o przedłużenie aresztu dla Marcina P.