Reklama
Rozwiń
Reklama

Wpadł gdy przyjechał do konkubiny

Był osobą numer jeden szwedzkiej „top listy” najbardziej poszukiwanych przestępców, za przemyt 40 kilogramów amfetaminy ścigały go policje kilku europejskich krajów. Wpadł na Śląsku, a zgubiła go konkubina.

Publikacja: 07.06.2013 18:01

Wpadł gdy przyjechał do konkubiny

Foto: Fotorzepa/ Maciej Kaczanowski

49-letni Jan M., obywatel Holandii trafi z powrotem do Szwecji, gdzie stanie przed sądem za przemyt dużej ilości narkotyków. Wytropili go i zatrzymali funkcjonariusze Wydziału Poszukiwań i Identyfikacji Osób Komendy Głównej Policji. Udało im się dokonać tego, co dla innych było niemożliwe.

Jan M. zniknął blisko trzy lata temu, wkrótce po tym kiedy do Szwecji próbował wwieźć 40 kilogramów narkotyku. Szwedzi wystawili za nim Europejski Nakaz Aresztowania i od 2010 roku bezskutecznie go poszukiwali. Holender zawsze był krok przed policją i umykał obławom.

Na przełomie maja i czerwca do polskich policjantów od poszukiwań zwrócili się ich koledzy ze Szwecji.

Z informacji jakie przekazali wynikało, że Holender ukrywał się w kilku krajach europejskich, między innymi w Hiszpanii, Norwegii, Szwajcarii i Holandii. Za każdym razem kiedy Szwedzi go wytropili, prosili o jego zatrzymanie policjantów z tych krajów. Jednak Jan M. był czujny, zmieniał kryjówki, błyskawicznie się przemieszczał i uciekał policyjnym obławom. Tym razem - jak wynikało z ustaleń szwedzkiej policji - schronił się w Polsce.

Nasi specjaliści od poszukiwań wzięli go na cel, zaczęli sprawdzać, gdzie może przebywać, aż ustalili, że M. ukrywa się w rejonie Katowic. Do Polski przyleciał przedstawiciel szwedzkiej policji. Wspólnie zorganizowano zasadzkę i wreszcie uciekiniera zatrzymano.Jan M. został ujęty na jednej z ulic niewielkiego Pszowa. W chwili, kiedy niczego nie podejrzewając szedł ulicą.

Reklama
Reklama

- Twierdził, że jest to pomyłka i nie jest osobą za którą go bierzemy. Nie miał przy sobie żadnych dokumentów, a podawał się za swojego brata. Zupełnie nie znał polskiego, posługiwał się angielskim - mówi "Rz" jeden z funkcjonariuszy.

Policjanci szybko potwierdzili tożsamość mężczyzny. Po przeszukaniu okazało się, że Holender miał przy sobie 10 porcji narkotyku.

Skąd pomysł, by ukryć się w niewielkim mieście na Śląsku? Jak wynika z informacji "Rz" Jan M. mieszkał tutaj z konkubiną do której przyjechał jakiś czas temu. Przez nią udało się policjantom do niego dotrzeć.

Teraz M. czeka na decyzję sądu, by wrócić do Szwecji i tam stanąć przed wymiarem sprawiedliwości.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama