Rp.pl dotarła do treści interpelacji posła PiS. "Fakt zatrudniania przez ministrów bardzo młodych doradców bez odpowiedniego postępowania kwalifikacyjnego z obejściem rozporządzenia zaniepokoił opinię publiczną z uwagi na prawdopodobne małe doświadczenie tak młodych pracowników w sprawowaniu urzędniczych funkcji" - czytamy na początku dokumentu.
Kraczkowski zwraca też uwagę, że informacje o bardzo młodych doradcach i asystentach ministrów zbiegły się w czasie z ogłoszeniami o oferowaniu bezpłatnych staży dla studentów w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. "Bezpłatne staże w opinii wielu specjalistów oraz młodych ludzi są przyczyną 'psucia' rynku pracy wśród młodych" - pisze dalej poseł PiS.
W związku ujawnionymi przez rp.pl faktami i sygnałami dochodzącymi do parlamentarzysty od młodych ludzi, pyta on w interpelacji premiera, ile osób zatrudnionych w gabinetach politycznych członków rządu nie spełnia wymogów kwalifikacyjnych określonych w rozporządzeniu Rady Ministrów z 28 marca 2000 r. w sprawie zasad wynagradzania i innych świadczeń przysługujących pracownikom urzędów państwowych zatrudnionym w gabinetach politycznych oraz doradcom lub pełniącym funkcje doradców osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe.
Kraczkowski wnioskuje też o przekazanie listy osób, które nie wypełniły wymagań kwalifikacyjnych, a mimo to na podstawie paragrafu 6 tego rozporządzenia (kierownictwo ministerstwa może w szczególnie uzasadnionych przypadkach zwolnić pracownika z wymagań kwalifikacyjnych - red.) zostały zatrudnione w gabinetach politycznych.
Poseł pyta także, jakie "szczególnie uzasadnione przypadki" miały wpływ na zrezygnowanie z wymogu wykształcenia w przypadku zatrudnienia w gabinetach politycznych. Chodzi tu m.in. o przypadki Adama Malczaka, doradcy w Gabinecie Politycznym MSW i Michała Klimczaka, asystenta politycznego w Gabinecie Politycznym Sławomira Nowaka.
Parlamentarzysta PiS chce też wiedzieć, jakie były przyczyny podjęcia decyzji o oferowaniu bezpłatnych staży dla studentów i czy ich wprowadzenie w KPRM w Warszawie nie jest dyskryminujące dla studentów nie zamieszkujących w stolicy. "Z uwagi na bezpłatny charakter stażu musieliby oni dodatkowo opłacać (koszty pobytu w Warszawie - red.), przez co rekrutacja znacznie faworyzuje studentów zamieszkujących w Warszawie" - wyjaśnia Kraczkowski.
Na koniec domaga się również wyjaśnienia, czy nie jest postępowaniem arbitralnym i dyskryminującym, z jednej strony oferowanie w konkursie bezpłatnych staży studentom oraz absolwentom, a z drugiej zatrudnianie bez spełnienia warunków wykształcenia za pełną odpłatnością innych studentów.
Kilka dni później
.