Opisaliśmy wczoraj wyniki kontroli, jaką w MSZ przeprowadziła Kancelaria Premiera. Urzędnicy zarzucili resortowi bagatelizowanie informacji o nieprawidłowościach na placówkach oraz brak kontroli nad przekazanymi dotacjami.

Na 151 przydzielonych w zeszłym roku dotacji MSZ tylko w dwóch przypadkach sprawdził, jak pieniądze są wydawane. KPRM zarzuca także, iż w resorcie nie było departamentu audytu, a kontrolę przeprowadzali urzędnicy bez kwalifikacji w tej dziedzinie. W konferencji zwołanej po naszej publikacji przez Rafała Wiśniewskiego, dyrektora generalnego służby zagranicznej, wzięła też udział Julia Pitera, pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją. Mówiła, że kontrolę kancelaria przeprowadziła na jej polecenie, by sprawdzić procedury kontroli wewnętrznej MSZ. Zapewniała, że nie sprawdzano aspektów finansowych w MSZ.

Piotr Paszkowski, rzecznik resortu przekonywał: – Procedury przyznawania dotacji przez MSZ są bardzo ściśle przestrzegane. Odbywa się to na zasadach przetargu.

Tyle że urzędnicy premiera wytykali brak kontroli dotacji, a nie brak procedur ich przydzielania.

Dyplomaci zapewniali, że utworzenie Biura Kontroli i Audytu, które powstało w resorcie w sierpniu, planowali już od początku roku.