Reklama

Czy „Dz” szantażuje blogerkę

Jej członkowie chcą zbadać, czy gazeta, umożliwiając identyfikację Kataryny, złamała standardy etyki dziennikarskiej

Publikacja: 23.05.2009 05:02

– REM powinna się zająć ujawnieniem przez „Dziennik” danych Kataryny. Ta sprawa musi zostać wyjaśniona – mówi „Rz” Maciej Iłowiecki, wiceprzewodniczący Rady Etyki Mediów.

Kataryna to jedna z najbardziej znanych polskich blogerek. Kilka dni temu Krzysztof Czuma, syn ministra sprawiedliwości, zażądał od właścicieli portalu Salon24.pl ujawnienia jej danych pod groźbą procesu. Nie spodobał mu się krytyczny wobec jego ojca komentarz w blogu.

Od piątku nie jest już anonimowa. Informacje pozwalające ustalić jej tożsamość i miejsce pracy opublikował „Dziennik”. – Jeśli uważa, że naruszyliśmy jej prawa, może skorzystać z drogi sądowej – mówi Robert Zieliński, współautor publikacji.

– Nie chcę spekulować, dlaczego „Dziennik” to zrobił, ale powód musiał być ważny – mówi „Rz” Kataryna. – Metody, do jakich się posunęli, świadczą o jakiejś naprawdę szalonej determinacji, która w sumie powinna mi pochlebiać, gdyby nie to, że dzieje się to tak ogromnym dla mnie kosztem.

Kataryna na swym blogu ujawniła treść esemesowej korespondencji z redakcją: „Nie chcemy bezpardonowo ujawniać Pani tożsamości i iść na rękę Czumom. Wolimy, by zgodziła się Pani na ten coming out na Pani warunkach, włącznie z zatrudnieniem Pani jako naszej publicystki. (…) Wiem, że Pani tożsamość zna »Fakt«, a przez nich nie zostanie Pani tak dobrze potraktowana”.

Reklama
Reklama

– To szantaż. W aksamitnych rękawiczkach, ale jednak szantaż. Skontaktuję się z pozostałymi członkami Rady i w przyszłym tygodniu na posiedzeniu REM powinniśmy się tym zająć – ocenia Magdalena  Bajer, przewodnicząca REM.

„Dziennik” w swej publikacji napisał, że fundacja, w której pracuje Kataryna, w latach 2003 i 2004 r. szkoliła dziennikarzy kierowanej przez Roberta Kwiatkowskiego TVP. W tym czasie, wytyka „Dz”, ta krytycznie pisała o prezesie TVP. „Kiedy blogerka Kataryna anonimowo krytykowała ówczesnego prezesa TVP Roberta Kwiatkowskiego, pod własnym nazwiskiem zarabiała u niego” – pisze w komentarzu Cezary Michalski, publicysta „Dziennika”.

Kataryna zaprzecza: „To kłamstwo! Nigdy nie szkoliliśmy dziennikarzy TVP (…)”.

– Taką informację mieliśmy od dziennikarzy TVP. Pisał też o nich portal Ngo.pl (organizacji pozarządowych – red.) – tłumaczy „Rz” Sylwia  Czubkowska, współautorka artykułu w „Dzienniku”.

Czy dziennikarze gazety weryfikowali te „informacje”? – Nie widzieliśmy żadnych dokumentów w tej sprawie – przyznaje Czubkowska.

Redaktor naczelny „Dziennika” Robert Krasowski odmówił komentarza w tej sprawie.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Warszawa
Znany biurowiec zniknie z mapy Warszawy. Pekao Tower idzie do rozbiórki
Kraj
„Rzecz w tym": Trzy medale i wielkie emocje. Czy to już sukces?
Kraj
Warszawska Wytwórnia Energii. Nowa panorama stolicy dzięki inwestycji za 1,65 mld złotych
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama