Prokurator wystąpił o ich aresztowanie. Na decyzję sądu czekają w policyjnej izbie zatrzymań.
– Istnieje obawa, że podejrzani będą nakłaniali innych wychowanków do składania fałszywych zeznań. Poza tym czyny, których się dopuścili, są zagrożone wysoką karą – do dziesięciu lat więzienia – tłumaczy Magdalena Mazur-Prus, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Policja zatrzymała jeszcze jednego podopiecznego poprawczaka, siódmego uczestnika zajść. Nie ukończył on jednak 17 lat. Dlatego zajmie się nim nie prokurator, lecz sąd rodzinny.
Tymczasem w poznańskim zakładzie poprawczym życie podopiecznych powoli wraca do normy.
– Wychowankowie porządkują budynek. Nie zauważyliśmy u nich przejawów agresji ani dumy z tego, co się stało. Mimo to staramy się, by pod nieobecność wychowawców jeszcze się ze sobą nie kontaktowali. Dlatego każdy z nich mieszka w oddzielnym pokoju. W wakacje możemy sobie na to pozwolić – tłumaczy Sebastian Dec, wicedyrektor placówki.