Reklama
Rozwiń
Reklama

Trybunał w Strasburgu: dość autoryzacji

Przepisy polskiego prawa prasowego odbiegają od standardów demokracji – orzekł Europejski Trybunał Praw Człowieka

Publikacja: 06.07.2011 02:40

Nie można karać dziennikarza za publikację nieautoryzowanego wywiadu – orzekli wczoraj jednogłośnie sędziowie, wydając orzeczenie dotyczące skargi Jerzego Wizerkaniuka, redaktora naczelnego „Gazety Kościańskiej". Polskie sądy uznały go w 2004 r. za winnego przestępstwa, jakim było opublikowanie rozmowy z Tadeuszem Mylerem z SLD bez autoryzacji.

Polska naruszyła swobodę wypowiedzi redaktora, czyli art. 10 europejskiej konwencji praw człowieka – czytamy w wyroku Trybunału. W uzasadnieniu podkreślono, że przepisy dotyczące autoryzacji są niezmienione od 1984 r., czyli czasów komunizmu. Trybunał wskazał też, że dają rozmówcy wolną rękę, jeśli chce zablokować publikację wywiadu, bo może odmawiać autoryzacji albo odwlekać ją w nieskończoność.

– Sankcji karnych za brak autoryzacji nie znają inne demokratyczne kraje – podkreśla dr Michał Zaremba z Instytutu Dziennikarstwa UW, autor skargi redaktora do Trybunału. Chodzi o art. 14 i 49 prawa prasowego. Pierwszy głosi, że dziennikarz nie może odmówić osobie, z którą rozmawia, autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi, o ile ta nie była wcześniej publikowana. Drugi, że za złamanie tej zasady grozi grzywna lub kara ograniczenia wolności.

– Orzeczenie Strasburga to ważny oręż w walce o zmianę przepisów o autoryzacji – mówi Jerzy Wizerkaniuk.

Jego sprawa ciągnie się od  2003 r. Wtedy Myler udzielił dziennikarkom „Gazety Kościańskiej" wywiadu. Dostał go do autoryzacji, ale m.in. z powodu znacznych skrótów uznał, że tekst nie oddaje jego wypowiedzi, więc rezygnuje z autoryzacji. Redakcja wydrukowała wywiad, publikując fragmenty wiernie spisane z taśmy. Poseł oskarżył szefa gazety o złamanie prawa prasowego. W 2004 r. sądy Rejonowy i Apelacyjny w Poznaniu uznały, że Wizerkaniuk popełnił przestępstwo. Sąd apelacyjny stwierdził też, że naruszono dobra posła, publikując bez autoryzacji zdjęcia zrobione podczas wywiadu.

Reklama
Reklama

Dr Zaremba liczył, że sprawę rozstrzygnie polski Trybunał Konstytucyjny. Zwłaszcza, że skargę redaktora poparł rzecznik praw obywatelskich. TK jednak w 2008 r. orzekł, że autoryzacja jest zgodna z  ustawą zasadniczą i gwarantuje „precyzję i prawdziwość debaty publicznej". Tylko sędzia Andrzej Rzepliński był innego zdania. Podkreślał, że gdyby w innych krajach istniał wymóg autoryzacji, nigdy nie ukazałby się np. wywiad Oriany Fallaci z Chomeinim.

– Jeśli nie chcemy przegrywać kolejnych spraw, pozbądźmy się z polskiego prawa przepisu dotyczącego autoryzacji – apeluje dr Ireneusz Kamiński z Instytutu Nauk Prawnych PAN.

 

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
ekologia
Co dalej ze Strefą Czystego Transportu w Warszawie? Radni nie są przekonani
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama