W minioną sobotę i niedzielę kampania wyborcza ruszyła na dobre. Polityczne ciosy wymieniały wszystkie ugrupowania, co szeroko relacjonują dzisiejsze dzienniki.
PiS rozpoczął oficjalnie kampanię od konwencji z udziałem 3,5 tys. delegatów partii. - Najwyższy czas zadać pytanie, czy system stworzony przez PO służy Polsce i Polakom - mówił w sobotę Jarosław Kaczyński.
Premier próbował "przykryć" kongres Pis, proponując partii Jarosława Kaczyńskiego starcie w telewizyjnych debatach. Propozycją Tuska poczuł się urażony PSL, który również chciałby wziąć udział w debatach. Z dramatycznym apelem do koalicjanta, "by nie palić mostów", wyszedł Eugeniusz Kłopotek.
Sam premier pytany, czy ludowcy nie poczują się dotknięci pewnym rodzajem "wykluczenia", odparł: - Minister Arłukowicz zajmie się wszystkimi, którzy będą się czuli wykluczeni.
A ów pełnomocnik ds. wykluczonych poszedł w ślady Joanny Kluzik-Rostkowskiej, rozpoczynając spłatę politycznego długu u nowych chlebodawców. JKR ,która dwukrotnie głosowała za votum nieufności dla ministra Grabarczyka, tym razem odparła, że Grabarczyk w sumie nie jest taki zły, a właściwie jest ok. Ale to już nikogo chyba nie dziwi.