W drugim półroczu ubiegłego roku do policji wpłynęło ok. 400 zawiadomień dotyczących stalkingu, tj. celowego i uporczywego nękania. W pierwszych sześciu miesiącach tego roku takich zawiadomień jest już pięciokrotnie więcej - wynika z najnowszych danych policji. Stalking to stosunkowo nowe przestępstwo, które w kodeksie karnym znajduje się od czerwca 2011 r. Okazuje się, że ofiary prześladowań mają zwykle rację, kierując sprawę do policji.

- Na 2085 spraw dotyczących stalkingu postępowania potwierdziły, że ofiarą tego przestępstwa padło ponad 1,1 tys. osób - mówi „Rz" Grażyna Puchalska z Komendy Głównej Policji.

Dotychczas do sądów zostało skierowanych łącznie 746 aktów oskarżenia przeciwko717 dręczycielom.

SMS i Internet

Jak wynika z policyjnych danych, zdecydowana większość, bo 1865 spraw, dotyczyła klasycznego stalkingu, czyli przestępstwa uporczywego nękania.

- Pozostałych 217 postępowań dotyczyło wykorzystania wizerunku osoby lub jej danych w celu wyrządzenia jej szkody - wyjaśnia Puchalska.

Jakie formy nękanie przybierało najczęściej? Dręczyciele stosowali całą gamę sposobów, by dokuczyć swoim ofiarom. Najczęściej wysyłali im esemesy z wyzwiskami, obelgami, a czasem również groźbami. Podobne treści umieszczali też w wysyłanych do nich e-mailach.

Rzadziej - jak wynika z przeglądu spraw, które trafiły na policję - były to głuche telefony, wystawanie pod domem ofiar, śledzenie czy nachodzenie w domu lub w pracy. Sporadycznie obdarzały ofiary niechcianymi prezentami.

Młody mężczyzna z Lipna na portalu internetowym umieścił anons towarzyski w imieniu swojej znajomej z Gliwic, podając jej numer telefonu i adres skrzynki e-mail. Kobieta zaczęła dostawać dziesiątki telefonów od osób, które zareagowały na jej rzekome ogłoszenie. Zawiadomiła policję, a ta stalkera namierzyła.

- Przyznał, że zamieścił ogłoszenie, by się odegrać na dziewczynie nieczułej na jego zaloty mówią śledczy.

- Nowe prawo obowiązuje od niedawna, ale są już nawet stalkerzy recydywiści. 31-letni Sebastian W. odsiedział wyrok za nękanie dentystki z Warszawy, po czym dręczył kolejne ofiary: 16-letnią Darię S. spod Bartoszyc (woj. warmińsko-mazurskie), potem dwie nastolatki. Wpadł u dentystki, kiedy chciał poderwać pracującą tam recepcjonistkę. W lutym znowu został zatrzymany.

Z kolei 21-latek zatrzymany w Radziejowie blisko rok wysyłał wulgarne SMS, a przez portal internetowy groźby. Zamieszczał też erotyczne anonsy, podając telefon ofiary, a na tablicach ogłoszeniowych wulgarne iobraźliwe ogłoszenia dotyczące kobiet.

Kim są dręczyciele

Wśród dręczycieli więcej jest mężczyzn niż kobiet. Sprawcami jest też ok.170 uczniów, kilku studentów, bezrobotny.

- O ile podejrzani o klasyczne nękanie to głównie osoby 30-49-letnie, o tyle podejrzani o wykorzystanie wizerunku ofiar lub jej danych osobowych to przede wszystkim ludzie młodzi, mający do 20 lat - mówi Grażyna Puchalska.

Jednak nie zawsze to co ofiara uważa za stalking, rzeczywiście nim jest. Niedawno prokuratura umorzyła śledztwo z doniesienia córki premiera Katarzyny Tusk. Miał nękać ją esemesami - według mediów - syn znanego kompozytora. - Nie miały tu miejsca wulgaryzmy, groźby czy wyrażenia obsceniczne - uznali śledczy. Dopatrzyli się jedynie wykroczenia polegającego na złośliwym niepokojeniu.

Nie zawsze też udaje się wykryć dręczycieli. Z danych policji wynika, że ok. 330 spraw umorzono z powodu niewykrycia sprawców, ok. 40 - warunkowo, a kilka z braku dowodów. Inne sprawy są wtoku.

O ile klasyczne nękanie (art. 190a par 1 kodeksu karnego) policja wykrywa dość skutecznie - w ponad 77 proc. ustala sprawcę - o tyle tam, gdzie stalker wykorzystuje wizerunek ofiary, by jej wyrządzić szkodę, jest gorzej. Policjanci w tym przypadku wykrywają jedynie43 proc. sprawców.

- Kiedy stalker podszywa się pod ofiarę i zamieszcza w Internecie w jej imieniu ogłoszenia czy sfabrykowane zdjęcia i korzysta z programów, które pozwalają ukryć prawdziwy IP komputera, namierzyć jest go trudno, czasem jest to wręcz niemożliwe - mówi nam jeden z policjantów.

Za stalking grozi do trzech lat więzienia. Ale jeśli dręczony w rozpaczy próbuje targnąć się na życie - sprawca może trafić za kratki nawet na dziesięć lat.

Jak wynika z policyjnych danych, nie są to przypadki czysto teoretyczne. Już cztery ofiary dręczenia były bliskie śmierci i próbowały popełnić samobójstwo.