Reklama

Państwo wciąż teoretyczne

Nieodrobiona smoleńska lekcja
Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała

Dzień przed piątą rocznicą katastrofy smoleńskiej Bronisław Komorowski przebywał w Kijowie. Wszelkie oficjalne zapowiedzi, także na jego internetowej stronie informowały, że wygłosi przemówienie w Radzie Najwyższej jako pierwszy polski prezydent. Sęk w tym, że pierwszym, który tam wystąpił, był Aleksander Kwaśniewski w maju 1997 r. Gdy sprawa zaczęła żyć na Twitterze, urzędnicy poprawili komunikat.

Skąd pomyłka? – Strona ukraińska zapewniała nas, że to będzie pierwsze wystąpienie polskiego prezydenta w Radzie Najwyższej. Pisał tak nawet rano na Twitterze ukraiński ambasador w Warszawie. Ale powinniśmy byli to sami sprawdzić... – opowiedział nam urzędnik Kancelarii Prezydenta, prosząc o niecytowanie jego nazwiska.

Na skali poważnych problemów, którymi musi się zająć nasze państwo, to mała wpadka. Nie miałaby większego znaczenia, gdyby nie kontekst. Przy okazji rocznicy bowiem znów analizowaliśmy wydarzenia sprzed pięciu lat. Do katastrofy smoleńskiej nie doszłoby, gdyby urzędnicy na wszystkich szczeblach wypełniali swoje obowiązki. Gdyby urzędnicy Kancelarii Prezydenta, premiera, MSZ i BOR właściwie podchodzili do swych zajęć, żaden samolot ani 7, ani 10 kwietnia 2010 r. nie wystartowałby z Warszawy do Smoleńska.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama