Zacznijmy od
rekrutacji. Ponad 22 tys. chętnych, ale wybrano pana.
To była chyba jedna z najcięższych rekrutacji, jaką
przechodziłem w życiu. Albo jaką można
sobie wyobrazić. Trwała półtora roku. Składała się z sześciu etapów. Oczywiście na początku trzeba wysłać swoje dokumenty. CV, list motywacyjny, całą masę formularzy, badań medycznych. Drugi etap to testy psychologiczne, percepcyjne. Jak szybko przetwarzamy informacje z otaczającego nas świata, jaka jest pamięć wzrokowa, słuchowa, orientacja w przestrzeni. Troszeczkę mimo wszystko intuicji, poprzez doświadczenie, które w życiu nabyliśmy. No i oczywiście matematyka, fizyka, angielski. To takie podstawowe sprawy. Natomiast kolejny etap to już taki etap psychologiczny, psychiatryczny, komunikacyjny.