Przy sprzedaży między przedsiębiorcami kupujący traci uprawnienia z tytułu rękojmi, jeżeli nie zbadał rzeczy w czasie i w sposób przyjęty przy rzeczach tego rodzaju i nie zawiadomił niezwłocznie sprzedawcy o wadzie, a w przypadku gdy wada wyszła na jaw dopiero później - jeżeli nie zawiadomił sprzedawcy niezwłocznie po jej stwierdzeniu. Konsumenci nie są jednak obarczeni powyższym obowiązkiem.

W sprawie prowadzonej przez naszą kancelarię, klient będący konsumentem pojechał do miejsca oddalonego o 300 km od swojego miejsca zamieszkania i zachęcony ogłoszeniem wystawionym na portalu społecznościowym zakupił od innego konsumenta pojazd, którego wadliwość ujawniła się dopiero kilka dni po zakupie. Przy większej prędkości auto wydawało niepokojące odgłosy.

Czytaj więcej

Kto odpowie za sprzedaż auta w połowie kradzionego - wyrok Sądu Apelacyjnego

Badanie wykonane w stacji diagnostycznej wykazało, że w samochodzie występuje poważna wada silnika, która uniemożliwia korzystanie z pojazdu poza granicami miasta. Co więcej, pojazd w ogóle nie powinien być dopuszczony do użycia w ruchu drogowym ze względu na poważne niebezpieczeństwo spowodowania kolizji.

Jak łatwo można się domyślić, po wykryciu wady kontakt ze sprzedawcą był już niemożliwy, a klient został z niesprawnym autem, którym nie mógł jeździć. Klient chciał zatem całkowicie odstąpić od umowy sprzedaży i odzyskać pieniądze. Często w takich sytuacjach słyszymy, że skoro rzecz jest wadliwa, to sprzedający powinien ją samemu odebrać. Czy jednak rzeczywiście istnieje po stronie sprzedawcy taki obowiązek? Niestety, zgodnie z kodeksem cywilnym jak i ustawą o prawach konsumenta, w przeważającej części przypadków to na kupującym ciąży zobowiązanie do dostarczenia rzeczy wadliwej sprzedającemu.

Badając sprawę klienta, przede wszystkim należało zwrócić uwagę na brzmienie przepisu art. 561(2) k.c., który wskazywał na warunki konieczne do skorzystania z uprawnień w ramach rękojmi za wady rzeczy (takich jak odstąpienie od umowy czy wymiana rzeczy na wolną od wad). Zgodnie z § 1 przywołanego przepisu kupujący jest obowiązany na koszt sprzedawcy dostarczyć rzecz wadliwą do miejsca oznaczonego w umowie sprzedaży, a gdy takiego miejsca nie określono w umowie – do miejsca, w którym rzecz została wydana kupującemu.

W niniejszej sprawie największym problemem było zakupienie pojazdu w znacznej odległości od miejsca zamieszkania kupującego oraz niesprawność pojazdu uniemożliwiająca mu pokonanie tejże odległości. Teoretycznie z pomocą przychodzi art. 561(2) § 2 k.c., wedle którego „jeżeli ze względu na rodzaj rzeczy lub sposób jej zamontowania dostarczenie rzeczy przez kupującego byłoby nadmiernie utrudnione, kupujący obowiązany jest udostępnić rzecz sprzedawcy w miejscu, w którym rzecz się znajduje”.

Czytaj więcej

Nie trzeba jechać do warsztatu, by zachować prawo do rękojmi - wyrok Sądu

Jednak wątpliwości budzi to, jak rozumieć pojęcie „nadmiernie utrudnione” – jak się okazuje, orzecznictwo w tym zakresie nie jest jednolite. Wydaje się, że chodzi o sytuacje, w których kształt rzeczy, jej rozmiary lub właściwości, nie pozwalają na jej odesłanie lub przewiezienie do sprzedającego.

Autopromocja
PRENUMERATA 2022

Znacznie więcej o biznesie, finansach oraz prawie

Zaprenumeruj

W przypadku niesprawnych pojazdów niektóre sądy stoją na stanowisku, że kupujący powinien skorzystać z opcji ich lawetowania i obciążyć nimi sprzedającego. Inne z kolei uznają skorzystanie z prawa zatrzymania przez kupującego do czasu zwrotu ceny pojazdu kupującemu przez sprzedawcę. Wówczas w żądaniu pozwu powód wnosi o zasądzenie na jego rzecz kwoty obejmującej cenę pojazdu, przy jednoczesnym zobowiązaniu powoda do zwrotu pojazdu sprzedającemu po uprawomocnieniu się orzeczenia.

Każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy. Przy pierwszym istnieje ryzyko, że po wytoczeniu powództwa pozwany pozbędzie się pojazdu, uniemożliwiając jego oględziny biegłemu, który zazwyczaj jest powoływany przy tego typu sprawach. Wówczas może powstać problem z oceną tego, czy wada pojazdu rzeczywiście była na tyle istotna, żeby odstąpić od umowy sprzedaży. Przy drugim sposobie natomiast, narażamy się na zarzut sprzedającego dotyczący bezumownego korzystania z rzeczy (skoro bowiem sprzedający twierdzi, że odstąpił od umowy, wówczas należy uznać ją za niebyłą, a kupujący nie ma podstawy prawnej do tego by dysponować rzeczą).

W stanie faktycznym sprawy przedstawionej przez klienta ostatecznie zarekomendowaliśmy uprzednie zaproponowanie sprzedającemu na piśmie terminu przywiezienia pojazdu na lawecie. Dzięki temu sprzedający nie będzie mógł w trakcie postępowania sądowego podnosić zarzutu niedopełnienia przez kupującego obowiązku określonego przepisem art. 561(2) k.c., a co za tym idzie zarzutu nieskuteczności dokonanego odstąpienia i przedwczesności powództwa.

Monika Kulig Radca prawny w Kancelarii Prawnej Goldwin Wesołowski i wspólnicy. Kancelaria jest zrzeszona w sieci Kancelarie RP działającej pod patronatem dziennika „Rzeczpospolita”.