Reklama

Wojna w Ukrainie. Rosyjskie straty niewarte zdobyczy

W ciągu ostatniego miesiąca armia Kremla zdobyła najmniej terytorium Ukrainy i poniosła największe straty

Publikacja: 01.02.2026 09:47

Wojna w Ukrainie. Rosyjskie straty niewarte zdobyczy

Foto: REUTERS

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są ostatnie osiągnięcia armii rosyjskiej na terenach Ukrainy?
  • W jaki sposób mroźna pogoda wpływa na przebieg działań wojennych?
  • Jakie strategiczne tereny są obecnie najbardziej narażone na ataki?
  • Jakie są najnowsze dane dotyczące strat armii rosyjskiej?

„Rosyjskie tempo natarcia osiągnęło najniższy poziom od dziewięciu miesięcy. Ukraińskie drony obecnie zabijają więcej Rosjan niż ranią. A to zmusza Moskwę do bardzo uważnego kalkulowania każdego kolejnego ataku” – podsumował jeden z zachodnich analityków wojskowych styczniowe wydarzenia na froncie.

W styczniu Rosjanie podbili 152 km kw. ukraińskiej ziemi – trzy razy mniej niż w grudniu. Wszyscy eksperci wojskowi odnotowują „znaczne spowolnienie tempa rosyjskich ataków” w ostatnim miesiącu.

Mroźna pogoda ogranicza walki do trzech zurbanizowanych rejonów

– Mróz nie sprzyja działaniom piechoty, poza tym pogoda jest dość sprzyjająca działaniom dronów – wyjaśnia analityk z grupy CIT Kiriłł Michajłow. Obecnie walki na ponad tysiąc kilometrach frontu skoncentrowały się w trzech zabudowanych rejonach. Na zachodzie Rosjanie powoli wypierają Ukraińców z Hulajpola, próbując otworzyć sobie drogę do Zaporoża. W centrum frontu, po prawie roku walk zdobyli prawie cały Myrnohrad, ale nie udało im się podbić sąsiedniego Pokrowska. A to on jest kluczem do sukcesu w tym rejonie Donbasu.

W Myrnohradzie obrońcy utrzymują już tylko północny skrawek miejscowości, do której Rosjanie przenoszą swoje sztaby, artylerię i stanowiska operatorów dronów.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Front trzeszczy w szwach. Sukcesy i problemy Ukraińców

Na wschodzie, po zdobyciu w grudniu zaskakującym atakiem Siewierska agresorzy szeroką ławą posuwają się w stronę najważniejszej ukraińskiej aglomeracji Słowiańska i Kramatorska. Cały czas się do niej zbliżają, ale posuwanie się w zaśnieżonym stepie, przy temperaturach spadających poniżej – 20 st. C nie jest łatwe.

Leżąca w pobliżu ich dróg marszu Konstantyniwka skutecznie jest broniona przez Ukraińców. „Sytuacja jest napięta, ale ukraińska obrona trzyma się, nie widać żadnych rosyjskich włamań w nią. Rosjanie skupiają się na infiltrowaniu jej skrzydeł, atakowaniu dróg zaopatrzenia i unikaniu za wszelką cenę krwawych walk oddziałów zmechanizowanych w miejskiej zabudowie. Mają nadzieję, że z czasem doprowadzą do erozji pozycji obronnych” – pisze jeden z amerykańskich ekspertów.

Czytaj więcej

Tydzień bez rosyjskich uderzeń? Kreml komentuje słowa Donalda Trumpa

Gdyby udało im się zdobyć Konstantyniwkę, mieliby otwartą drogę na Słowiańsk i Kramatorsk, zaczęłyby się wtedy walki na ostatniej rubieży ukraińskiej obrony obwodu donieckiego.

Armia Putina pełznie przez stepy w kierunku Zaporoża

Mimo iż armia Kremla brnie dość wolno, to jednak udało jej się przepchnąć front aż w pobliże leżącego nad Dnieprem Zaporoża. Szef sztabu generalnego Rosjan, gen. Walery Gierasimow twierdził, że jego wojska są już 12 km od 700-tysięcznego miasta. Po raz kolejny kłamał, gdyby byli tak blisko, Zaporoże byłoby w zasięgu rosyjskich dronów. – Miastu bezpośrednio zagraża znalezienie się w „strefie safari na ludzi”, w której już znajdują się Chersoń, Charków i Sumy – ostrzega jednak jeden z ukraińskich analityków. Ale nadal się w niej nie znajduje.

Reklama
Reklama

We wszystkich wymienionych miastach dzień w dzień rosyjskie drony atakują transport miejski i prywatny, nawet osoby czekające na autobusy na przystankach miejskich. Najgorzej jest w Chersoniu, który znajduje się też w zasięgu rosyjskiej artylerii ze wschodniego brzegu Dniepru. Od jej ostrzału codziennie ginie tam co najmniej jeden mieszkaniec.

– Odległość do Zaporoża powoli, ale nieuchronnie zmniejsza się. Wróg chyba dąży do przedostania się na taką odległość, z której może ostrzeliwać je z artylerii. Jeśli mu się to uda, Zaporoże czekają bardzo ciężkie czasy – mówi walczący w tym rejonie dowódca oddziału dronów Konstantyn Reucki.

Czytaj więcej

W USA są setki milionów dolarów na pomoc energetyczną dla Ukrainy. Nie wiadomo jak je wypłacić

Przy czym Ukraińcy sądzą, że celem Rosjan jest jedynie rozpoczęcie nękania ostrzałem Zaporoża (jak np. Chersonia), a nie zdobywanie miasta, mimo że Władimir Putin wpisał je do swojej konstytucji jako własność Rosji. – Mało prawdopodobne, by ruszyli wprost na nie. Obecnie nie mają zasobów, by zaczynać bitwę o tak duże miasto – mówi dowódca pułku szturmowego walczącego w tym rejonie, Dmytro Fiłatow.

W Rosji wszystko jest największe – straty na wojnie również

Mimo bowiem agresywnej kampanii werbunkowej (do której wciągani są nawet mieszkańcy odległych krajów, jak RPA czy Sri Lanka) rosyjska armia też odczuwa problemy z brakiem żołnierzy. „Styczeń okazał się miesiącem z najwyższymi rosyjskimi stratami, jakie kiedykolwiek widzieliśmy. Średnio ginęło 190,6 rosyjskich żołnierzy dziennie, w najgorszym dniu 19 stycznia było to 384” – pisze amerykański analityk Andrew Perpetua.

 „Rosyjskie straty (w całej wojnie) wyniosły do tej pory ponad 1,2 mln ludzi. To są nieprawdopodobne liczby. Żadne z czołowych państw świata nie poniosło takich strat w walkach po drugiej wojnie światowej. USA na przykład w wojnie koreańskiej stracili ok. 55 tys. zabitych, w Wietnamie – ponad 47 tys., a w dwudziestoletniej operacji w Afganistanie tylko 2,4 tys.” – napisał jeden z emigracyjnych, rosyjskich publicystów.

Reklama
Reklama

Podsumował w ten sposób raport waszyngtońskiego think tanku CSIS, który podliczył straty Rosji i Ukrainy w trakcie wojny. Według amerykańskich ekspertów to w sumie ok. 2 mln ludzi, z tym że 1,2 mln to straty Rosji. W zamian Kreml otrzymał dość skromne zdobycze.

Czytaj więcej

Na froncie rosyjskie ataki w mróz i śnieżycę: ogromne straty, niewielkie zyski

Przy czym podliczyli oni zabitych, rannych i zaginionych, ale tylko żołnierzy – bez ludności cywilnej. Ich ocena jest zbliżona do szacunków ukraińskiego sztabu generalnego, który codziennie podaje rosyjskie straty i określa je obecnie na 1,23 mln ludzi.

Eksperci zwracają uwagę, że większość zaginionych w rosyjskiej armii to tak naprawdę zabici. Dowódcy zazwyczaj wpisują część nieżyjących żołnierzy w rubrykę „zaginieni” w swych raportach, by nie mieć kłopotów z przełożonymi z powodu zbyt dużych strat. Jednak od 2024 roku dowództwa rosyjskich oddziałów masowo (i z nieznanej przyczyny) zwracają się do sądów o uznanie zaginionych za zabitych. Do grudnia zebrało się 90 tys. takich spraw sądowych. Nie wiadomo, ile jeszcze wniosków zostanie złożonych.

Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1439
Konflikty zbrojne
Elon Musk skrytykował Radosława Sikorskiego, ale zadziałał. „Dajcie nam znać”
Konflikty zbrojne
Witkoff po rozmowach z Dmitriewem: Rosja działa na rzecz pokoju na Ukrainie
Konflikty zbrojne
Osiem tankowców rosyjskiej „floty cieni” w kanale La Manche
Konflikty zbrojne
Tydzień bez rosyjskich uderzeń? Kreml komentuje słowa Donalda Trumpa
Konflikty zbrojne
Unia Europejska uznała irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej za organizację terrorystyczną
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama