Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie działania podejmują Kreml i Biały Dom w sprawie testów broni jądrowej?
- Jakie były reakcje Władimira Putina i Donalda Trumpa na obecne napięcia?
- Na czym polega strategiczna gra pomiędzy Rosją a Stanami Zjednoczonymi?
- Co może wpłynąć na decyzje dotyczące testów nuklearnych?
- Co wpływa na przewagę w negocjacjach nuklearnych Moskwy, a co Waszyngtonu?
– Tak, rzeczywiście sprawa jest poważna. Wysłuchajmy naszych kolegów – mówił rosyjski lider na posiedzeniu kremlowskiej Rady Bezpieczeństwa. W imieniu deputowanych szef kieszonkowego parlamentu Wiaczesław Wołodin powiedział, że zapowiedziane przez Trumpa nuklearne testy „niepokoją każdego deputowanego”.
– Jakie z naszej strony będą kroki i decyzje? – pytał Putina w imieniu zaniepokojonych.
A rosyjski lider, mistrz teatralizowanych przedstawień, chciał udowodnić oglądającej go publiczności, że nim uczestnicy spotkania weszli na salę wcale nie ustalono, kto i co będzie mówił. No i przede wszystkim, że decyzja nie została omówiona i podjęta wcześniej, lecz zapada tu i teraz. Przekonać całą telewizyjną publiczność, że na jej oczach tworzy się historia.
Pod względem teatralności gestów i podporządkowania swego zachowania wymogom telewizyjnych kamer, Donald Trump naprawdę znalazł godnego przeciwnika.
Wznowienie testów broni atomowej: Rosja odpowiada USA groźbą na groźbę
Decyzja Putina okazała się odwlekaniem decyzji. Nakazał bowiem wszystkim dostępnym resortom „zebranie dodatkowych informacji”. Nie bardzo ma wyjście. Teoretycznie powinien odpowiedzieć USA testami własnych rakiet balistycznych, ale przecież właśnie ich dokonał, pozbawiając się obecnie możliwości odwetowego ruchu bez gigantycznej eskalacji.
Zwłaszcza, że dotychczasowe groźby atomowe Trumpa są niejasne. Czy chodzi o testowe wybuchy nuklearne, czy może testowanie nośników broni jądrowej, na przykład rakiet?
Czytaj więcej
„Ponieważ inne kraje mają programy testów, poinstruowałem Departament Wojny, by rozpocząć testy broni atomowej na równych zasadach” - poinformował...
Przygotowanie detonacji ładunku atomowego na poligonie wymaga bowiem wielu miesięcy przygotowań. Nie wiadomo, czy udałoby się go dokonać w przyszłym roku, czy może dopiero w 2027.
Do działania bez wątpienia pobudziło amerykańskiego prezydenta ogłoszenie przez Putina najpierw, że dokonano testów atomowego pocisku kierowanego „Burewiestnik”, a potem – testów podwodnego atomowego drona Posejdon uzbrojonego w głowicę atomową. W ani jednym, ani drugim przypadku rosyjski lider nie przedstawił żadnych dowodów, np. nagrań startu rakiety. Ale właśnie w ten sposób Putin zablokował sobie możliwość działania odpowiedniego do skali politycznego szantażu.
Eksplozje jądrowe po 1945 roku
Amerykanin zaś odpowiedział z całym koniecznym entourage'm. Tuż przed spotkaniem kremlowskiej Rady Bezpieczeństwa dowództwo amerykańskich Sił Kosmicznych poinformowało o testowym starcie rakiety Minuteman III z bazy Vandenberg w Kalifornii. Nagrania dostępne są w internecie.
O ile możliwości techniczne i ewentualne rozpoczęcie seryjnej produkcji rosyjskich wynalazków nie są jasne (w przypadku „Posejdona” nie wiadomo nawet, czy istnieją egzemplarze testowe), o tyle o Minutemanie wiadomo wszystko – jest podstawą amerykańskiego arsenału odstraszania. Groźba padła więc w odpowiedzi na groźbę.
Czytaj więcej
Stany Zjednoczone przeprowadziły udany test międzykontynentalnego pocisku balistycznego Minuteman III – poinformowało biuro prasowe bazy lotniczej...
Putin jednak nie zaryzykował wydania rozkazu rozpoczęcia testów jądrowych i złamania jednej z nielicznych już konwencji powstrzymujących atomowy wyścig zbrojeń – z 1996 roku o całkowitym zakazie prób z bronią jądrową. Co prawda nie weszła ona w życie, ale ponieważ Waszyngton i Moskwa ją podpisały, to jak na razie jej przestrzegają.
Konfrontacja Władimira Putina z Donaldem Trumpem: Kto pierwszy zmieni zdanie i da sygnał do negocjacji?
Rosyjski lider nie zrezygnował jednak z konfrontacji z Amerykaninem, pozostawiając sobie możliwość późniejszego podjęcia decyzji po „zebraniu dodatkowych informacji”. Teraz zaczęła się znana chyba wszystkim z dzieciństwa gra: „Kto mrugnie pierwszy”. W tym wypadku, kto pierwszy zdezawuuje zapowiedź testów nuklearnych i zaproponuje wznowienie rozmów o rozbrojeniu. Drugi z graczy uśmiechnie się wtedy, wiedząc że już na samym początku negocjacji uzyskał przewagę.
W 2018 roku Putin zadał publicznie pytanie: „A po co nam świat, jeśli Rosja przestałaby istnieć”, wskazując, że nie zawaha się użyć broni atomowej, choć oznaczałoby to zniszczenie naszej planety
W sumie tak do tej pory działał Putin, badawczo i nie mrugając, patrzył w oczy swym konkurentom i przeciwnikom. Tyle że Trump wprowadził elementy chaosu i nieprzewidywalności do stosunków międzynarodowych, Rosjanin nie ma więc pewności – w przeciwieństwie do poprzednich „ocznych” pojedynków z liderami Zachodu – że Amerykanin mrugnie pierwszy. Stąd wariant B Rosjanina, czyli „zebranie dodatkowych informacji”. Gdy przyjdzie mu mrugnąć pierwszemu powoła się na to, że resorty nie udowodniły, iż USA chce znów testować broń atomową.
Czytaj więcej
Po odwołaniu spotkania z amerykańskim prezydentem w Budapeszcie Władimir Putin sięgnął po swój tradycyjny arsenał zastraszania i przymilania się. T...
Ale to nie oznacza, że Trump już jest pewny zwycięstwa. Jeszcze bowiem w 2018 roku Putin zadał publicznie pytanie: „A po co nam świat, jeśli Rosja przestałaby istnieć”, wskazując, że nie zawaha się użyć broni atomowej, choć oznaczałoby to zniszczenie naszej planety. Rosyjski chaos i niepewność nie są więc wcale mniejsze od amerykańskich.