Na ulicach leżały trupy. Nikt ich nie sprzątał. Byli tam sąsiedzi, byli znajomi. Wielu znajomych. Rosyjscy żołnierze, grożąc miejscowej ludności bronią, zmusili ją do kopania masowych grobów, by pochowali swoich przyjaciół, sąsiadów i krewnych” – brzmi jedna z relacji. Inny opisywał: „Umyślnie strzelali do ludzi. Zdarzało się też wiele razy, że po prostu bawili się granatem. Na przykład u mnie przed wejściem do bloku. Naprzeciwko wejścia był przystanek autobusowy. Siedzieli tam kadyrowcy. Stali pod wejściem i bawili się granatami. Albo strzelali w okna banku. Po prostu strzelali w okna z karabinów maszynowych”.
Raport o rosyjskich zbrodniach wobec dzieci zawiera relacje świadków zbrodni
Raport zawiera fragmenty świadectw 100 osób, które były świadkami działań wojennych w latach 2014–2022. „Przedstawiają one opis naruszeń prawa humanitarnego, międzynarodowego karnego oraz przestępstw o charakterze kryminalnym przez wojska rosyjskie” – dodają autorzy. Z wielogodzinnych zapisów rozmów ze świadkami wybrane zostały fragmenty odnoszące się do przeżyć dzieci. – Świadectwa i zdjęcia są zanonimizowane – powiedział w trakcie prezentacji Przemysław Wiszewski, pełnomocnik dyrektora Instytutu Pileckiego ds. naukowych. Ale dotyczące zamordowanego Stepana Czubenki, już nie, bowiem jego śmierć urosła do rangi symbolu ukraińskich dzieci zamordowanych przez Rosjan.
Czytaj więcej
W trzecią rocznicę pełnoskalowej wojny w Ukrainie Centrum Lemkina, które działa przy Instytucie Pileckiego, opublikowało raport dokumentujący zbrod...
Matka jednego z ukraińskich dzieci, pochodząca z Chersonia Iryna Iwannikova, opowiada o rusyfikacji ukraińskich dzieci na terenach okupowanych, a także o uprowadzeniu ich pod pozorem wysłania na wypoczynek na Krym. Z kolei z informacji Ksenii Kołotiuk z misji ratunkowej Save Ukraine z Kijowa, która zajmuje się poszukiwaniem uprowadzonych dzieci ukraińskich, wynika, że na terenach okupowanych znalazło się 700 tys. dzieci, z których niewiele wróciło do Ukrainy. Wskazała, że dzieci są wcielane do rosyjskich organizacji paramilitarnych, rusyfikowane, stają się ofiarami przestępstw seksualnych.
Zasięg rosyjskiej okupacji na Ukrainie
„Wartością tego raportu jest korzystanie ze świadectw pozyskiwanych bezpośrednio na miejscu, w krótkim czasie od opisywanych zdarzeń” - napisali autorzy opracowania. Przede wszystkim chcieli zwrócić uwagę na zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciw ludzkości popełniane od 2022 roku przez armię rosyjską na Ukrainie. – Naszym zadaniem jest wprowadzenie tego raportu do świadomości społecznej – dodał prof. Przemysław Wiszewski.
Nikt już nie zbiera nowych relacji o rosyjskich zbrodniach
Zapisy świadectw zostały dokonane przez współpracowników Centrum Lemkina na terenie Ukrainy. Zbierane były od kwietnia 2022 do lutego 2024 roku. Jeszcze w 2023 r. podpisane były umowy z kilkoma współpracownikami Instytutu Pileckiego. Ale potem nie przedłużono z nimi umów. – W raporcie brakuje komentarzy osób, które zbierały świadectwa – mówi nam Monika Andruszewska, była koordynatorka projektu.
Czytaj więcej
Dlaczego tak trudno odzyskać nam od Niemców zrabowane dzieła sztuki? Aby przełamać impas, sądzę, że potrzebna jest wola polityczna zarówno z niemie...
Andruszewska już nie współpracuje z Instytutem Pileckiego i uważa, że mogą być naruszone prawa autorskie jej oraz pozostałych współautorów raportu, którzy gromadzili świadectwa. W tej sprawie skierowała do kierownictwa Instytutu Pileckiego wezwanie o usunięcie naruszenia praw osobistych. – W tej sprawie odpowiedzą prawnicy – powiedział „Rz” prof. Przemysław Wiszewski.
Ale dzisiaj nie ma też pewności, czy nadal będzie istniało samo Centrum Lemkina. Pisaliśmy już o tym w „Rzeczpospolitej”. Jej pracownicy tylko opracowują i anonimizują relacje już zebrane. Mowa o 1600 relacjach, w tym 700 wideo.
Co dalej z Centrum Lemkina?
Centrum na pewno będzie działało do 30 czerwca tego roku, a potem o jego losie zdecyduje minister kultury Hanna Wróblewska. Zdaniem przedstawicieli resortu istnieją bowiem wątpliwości co do zgodności z prawem powołania i funkcjonowania od 2022 roku Centrum Lemkina. Chodzi o to, że z ustawy o Instytucie Pileckiego wynika, że bada on systemy totalitarne XX wieku, a zbrodnie rosyjskie mają miejsce w XXI wieku.
Czytaj więcej
Ministerstwo Kultury przyznaje, że „nie zostały nawiązane nowe umowy zlecenia z osobami dokumentującymi zbrodnie rosyjskie” w Centrum Lemkina dział...
Ustaliliśmy, że został przygotowany projekt nowelizacji ustawy mający zmienić ten zapis. Trafił on już do resortu kultury. Na razie nie wiadomo, co dalej stanie się z tą nowelą. – Instytucja nie zawiesza działalności, wręcz przeciwnie, nadal zajmuje się opracowywaniem świadectw i ich anonimizacją – zapewnił nas prof. Wiszewski.
Instytut Pileckiego współpracuje z ukraińskimi organizacjami. Zapytaliśmy, czy ma w planach tworzenie oddziału w Kijowie? – To trudny temat. Trwa wojna, więc trudno byłoby wysyłać tam naszych pracowników. Ale są różne propozycje – dodał prof. Przemysław Wiszewski.