W środę rosyjski państwowy nadzór komunikacyjny (Roskomnadzor) ograniczył Rosjanom korzystanie z połączeń głosowych aplikacji Telegram i WhatsApp. Uzasadnił to faktem, że komunikatory stały się „głównymi usługami głosowymi wykorzystywanymi do oszukiwania i wyłudzania pieniędzy, angażowania obywateli Rosji w sabotaż i działalność terrorystyczną”.
Zakaz rozmów przez WhatsApp i Telegram w Rosji „na prośbę Rosjan”
„Informujemy, że w celu zwalczania przestępców, zgodnie z materiałami organów ścigania, podejmowane są działania mające na celu częściowe ograniczenie połączeń w tych zagranicznych komunikatorach” – cytuje komunikat nadzoru gazeta RBK.
Roskomnadzor wyjaśnił, że „według organów ścigania i licznych próśb obywateli”. Telegram i WhatsApp stały się „głównymi usługami głosowymi wykorzystywanymi do oszukiwania i wyłudzania pieniędzy oraz angażowania obywateli Rosji w sabotaż i działalność terrorystyczną”.
Ale nie tylko rosyjscy obywatele prosili, by uniemożliwić im darmowe rozmowy przez komunikatory. Według rosyjskich mediów i Forbesa w tym tygodniu „wielka czwórka” operatorów telekomunikacyjnych Rosji (prywatne MTS, MegaFon, Beeline kontrolowane przez oligarchów i państwowy Tele2), miała wystąpić z prośbą o blokowanie połączeń w zagranicznych komunikatorach.
Czytaj więcej
Rosyjski dyktator polecił rządowi przygotowanie wprowadzenia ograniczeń w korzystaniu z oprogramowania i komunikatorów, pochodzących z „wrogich kra...
Według operatorów, ludzie zaczęli rzadziej korzystać z regularnych (i płatnych – red.) połączeń telefonicznych, bo dzwonią za darmo np. przez WhatsApp. Przez to firmy ponoszą koszty na utrzymanie infrastruktury, która z kolei staje się coraz droższa „z punktu widzenia zapewnienia nieprzerwanego sygnału”. Prezes Rostelecomu Michaił Osiejewski twierdzi, że inspekcja nie wiedziała o takiej prośbie operatorów.
Bezpieka Rosji nie lubi WhatsApp
Pierwszy wiceprzewodniczący komisji Dumy ds. Polityki Informacyjnej Anton Tkaczew powiedział RBK, że zakaz połączeń za pośrednictwem zagranicznych komunikatorów doprowadzi do niezadowolenia obywateli i poszukiwania sposobów na obejście blokady, A to mogłoby ograniczyć wysiłki władzy w walce z cyberprzestępcami.
Już 10 i 11 sierpnia rosyjscy użytkownicy skarżyli się na awarie w działaniu Telegramu i WhatsAppa. Komentując doniesienia, że problemy mogą być konsekwencją testowania blokady, Tkaczew stwierdził, że nie ma na to obiektywnego potwierdzenia.
Kremlowscy dworacy od dawna chcą odciąć Rosjan od możliwości nieskrępowanych kontaktów z zagranicą. W lipcu pierwszy wiceprzewodniczący komisji Informatyki Dumy Anton Goriełkin stwierdził, że WhatsApp „z bardzo dużym prawdopodobieństwem znajdzie się na liście IT z krajów nieprzyjaznych, podlegających ograniczeniom” i że nadszedł czas, aby komunikator „przygotował się do opuszczenia rynku rosyjskiego". Reżimowi najbardziej doskwiera fakt, że zagraniczne komunikatory nie udostępniają danych użytkowników rosyjskiej bezpiece.
Czytaj więcej
W połowie roku w rosyjskich sklepach z aplikacjami pojawi się „suwerenna” platforma cyfrowa Max na iOS i Androida, reklamowana jako „zabójca” Whats...
Obecnie z WhatsApp korzysta codziennie 68 proc. obywateli Rosji, a z Telegrama – 55 proc., poinformował, Goriełkin. Jednak według firmy badawczej Mediascope, w kwietniu 2025 r. (ostatni dostępny okres) miesięczny zasięg WhatsApp w Rosji wyniósł 97,4 mln osób, czyli 79,2% populacji powyżej 12. roku życia. Według tego wskaźnika komunikator zajmuje pierwsze miejsce w Rosji wśród wszystkich usług internetowych. Średni dzienny zasięg WhatsApp w tym samym okresie wśród rosyjskiej publiczności wyniósł 84,4 mln, czyli 68,6 proc..
Dla porównania, drugi w rankingu portal społecznościowy VKontakte miał miesięczny zasięg w kwietniu na poziomie 93,8 mln, przy średnim dziennym zasięgu 59,2 mln. Telegram, który jest na trzecim miejscu, ma miesięczny zasięg na poziomie 90,5 mln, przy średnim dziennym zasięgu 68,3 mln.