Reklama

Bloomberg: Dlaczego Zełenski nie podpisuje ustawy o mobilizacji?

Nowy plan mobilizacji Ukraińców do walk na froncie leży od czerwca na biurku Władimira Zełenskiego, ale prezydent nie ugina się pod presją wojska, aby go podpisać - informuje Bloomberg.
Wołodymyr Zełenski

Wołodymyr Zełenski

Foto: AFP

amk

Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 645

Plan, który leży na prezydenckim biurku, zatwierdzony już przez Radę Najwyższą, przewiduje między innymi obniżenie granicy wieku z 27 do 25 lat.

Zamiast go jednak podpisać, Zełenski w zeszłym tygodniu zwrócił się do swojego rządu i najwyższych władz o bardziej kompleksowy pakiet, lepiej dostosowany do narodu wyczerpanego wojną i przygotowującego się na kolejną zimę walk. Po raz kolejny odłożono więc  zatwierdzony przez ukraiński parlament plan obniżenia wieku poborowego w czasie wojny dla mężczyzn bez doświadczenia wojskowego z 27 do 25 lat.

Czytaj więcej

Ukraina zmienia politykę naboru do wojska. Wyzwanie dla Umerowa

Opóźnienie w decyzji odnośnie poboru do wojska  uwypukla narastający problem uzupełniania szeregów armii, przerzedzonych trwającym od dwóch lat konfliktem, który według naczelnego dowódcy, generała Załużnego, przerodził się w impas.

Reklama
Reklama

Chociaż wróg ma podobny problem, trudna sytuacja Ukrainy stawia ją w potencjalnie gorszej sytuacji niż Rosję, której populacja licząca 143 miliony mieszkańców jest ponadtrzykrotnie większa niż przedwojenna Ukraina.

Niechęć Zełenskiego do podpisania ustawy wynika z chęci otrzymania precyzyjnej informacji zwrotnej, co jego wojsko chce osiągnąć poprzez mobilizację, w jaki sposób zostaną rozmieszczeni nowi rekruci i jak zaplanować rotację dla tych, którzy są na polu bitwy od dłuższego czasu.

- Oczekuję dokładniejszej analizy każdej z tych kwestii zarówno ze strony rządu, jak i wojska, oraz konkretnych propozycji – powiedział Zełenski w piątek po spotkaniu z przywódcami wojskowym

Opóźnienie niepokoi wojsko

Zwlekanie z podpisaniem decyzji o mobilizacji niepokoi dowództwo ukraińskiej armii, zwłaszcza że zawarte w nowej ustawie obniżenie wieku poborowych z 27 do 25 r.ż., umożliwiłoby wcielenie 140 tysięcy rekrutów.

Czytaj więcej

Generał Załużny: Wojna wchodzi w nowy etap. Ryzykowny dla Ukrainy

Poza tym, jak napisał Załużny w artykule dla "The Economist",  obecne zasady  zawierają luki, które pozwalają obywatelom „uchylać się od obowiązków”.

Reklama
Reklama

Ostatnie zabiegi o ogłoszenie mobilizacji  zbiega się z poczuciem, że nad Ukrainą zapanował mrok, a kontrofensywa przyniosła niewiele rezultatów, podsycając poczucie, że wojna nie zakończy się w najbliższym czasie. Dochodzi do tego perspektywa zimowych ataków rakietowych i niepokój o dostawy od sojuszników. To wszystko powoduje, że notowania Zełenskiego spadają.

- Kancelaria prezydenta obawia się, że przyjęcie tej ustawy może spowodować eskalację napięcia – powiedział Wołodymyr Fesenko, szef instytutu badawczego Penta w Kijowie. - Może to również zwiększyć nastroje w stylu „pokoju za wszelką cenę”. Ten trend – choć jeszcze mało popularny – już istnieje i może się nasilić.

Wojsko z poparciem zachodnich sojuszników

Tymczasem władze wojskowe Ukrainy uzyskały wsparcie dla przeprowadzenia mobilizacji ze strony sojuszników.

Były sekretarz obrony Wielkiej Brytanii Ben Wallace w październiku w artykule dla "The Telegraph" zachęcał Kijów do werbowania większej liczby młodszych mężczyzn do osiągnięcia celu, jakim jest wygranie wojny, porównując postępowanie Ukrainy z taktyką Kremla.

„Rozumiem pragnienie prezydenta Zełenskiego, aby zachować młodych na przyszłość” – napisał Wallace. „Ale faktem jest, że Rosja potajemnie mobilizuje cały kraj”.

Konflikty zbrojne
Rosyjska rakieta balistyczna trafiła w budynek w Charkowie. Są zabici i wielu rannych
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Konflikty zbrojne
Rosyjscy inwalidzi wojenni wrócą na paralimpiadę pod własną flagą. Rosja rekrutuje
Konflikty zbrojne
Prezydent Iranu Masud Pezeszkian przeprasza. „Nie zamierzamy najeżdżać krajów sąsiednich”
Konflikty zbrojne
Kreml patrzy z niepokojem na Bliski Wschód. W Rosji pytają, kto będzie następny po Iranie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama