Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Grecja przepuściła przez swoją przestrzeń powietrzną samolot z rosyjską del...
Plan, który leży na prezydenckim biurku, zatwierdzony już przez Radę Najwyższą, przewiduje między innymi obniżenie granicy wieku z 27 do 25 lat.
Zamiast go jednak podpisać, Zełenski w zeszłym tygodniu zwrócił się do swojego rządu i najwyższych władz o bardziej kompleksowy pakiet, lepiej dostosowany do narodu wyczerpanego wojną i przygotowującego się na kolejną zimę walk. Po raz kolejny odłożono więc zatwierdzony przez ukraiński parlament plan obniżenia wieku poborowego w czasie wojny dla mężczyzn bez doświadczenia wojskowego z 27 do 25 lat.
Czytaj więcej
Rząd ukraiński planuje zmienić swoje praktyki poboru do wojska, chcąc utrzymać zdolność bojową po prawie dwóch latach wojny z Rosją.
Opóźnienie w decyzji odnośnie poboru do wojska uwypukla narastający problem uzupełniania szeregów armii, przerzedzonych trwającym od dwóch lat konfliktem, który według naczelnego dowódcy, generała Załużnego, przerodził się w impas.
Chociaż wróg ma podobny problem, trudna sytuacja Ukrainy stawia ją w potencjalnie gorszej sytuacji niż Rosję, której populacja licząca 143 miliony mieszkańców jest ponadtrzykrotnie większa niż przedwojenna Ukraina.
Niechęć Zełenskiego do podpisania ustawy wynika z chęci otrzymania precyzyjnej informacji zwrotnej, co jego wojsko chce osiągnąć poprzez mobilizację, w jaki sposób zostaną rozmieszczeni nowi rekruci i jak zaplanować rotację dla tych, którzy są na polu bitwy od dłuższego czasu.
- Oczekuję dokładniejszej analizy każdej z tych kwestii zarówno ze strony rządu, jak i wojska, oraz konkretnych propozycji – powiedział Zełenski w piątek po spotkaniu z przywódcami wojskowym
Opóźnienie niepokoi wojsko
Zwlekanie z podpisaniem decyzji o mobilizacji niepokoi dowództwo ukraińskiej armii, zwłaszcza że zawarte w nowej ustawie obniżenie wieku poborowych z 27 do 25 r.ż., umożliwiłoby wcielenie 140 tysięcy rekrutów.
Czytaj więcej
Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Wałerij Załużny uważa, że wojna z Rosją wkracza w nowy etap: walkę „pozycyjną” ze statycznymi i wyczerpują...
Poza tym, jak napisał Załużny w artykule dla "The Economist", obecne zasady zawierają luki, które pozwalają obywatelom „uchylać się od obowiązków”.
Ostatnie zabiegi o ogłoszenie mobilizacji zbiega się z poczuciem, że nad Ukrainą zapanował mrok, a kontrofensywa przyniosła niewiele rezultatów, podsycając poczucie, że wojna nie zakończy się w najbliższym czasie. Dochodzi do tego perspektywa zimowych ataków rakietowych i niepokój o dostawy od sojuszników. To wszystko powoduje, że notowania Zełenskiego spadają.
- Kancelaria prezydenta obawia się, że przyjęcie tej ustawy może spowodować eskalację napięcia – powiedział Wołodymyr Fesenko, szef instytutu badawczego Penta w Kijowie. - Może to również zwiększyć nastroje w stylu „pokoju za wszelką cenę”. Ten trend – choć jeszcze mało popularny – już istnieje i może się nasilić.
Wojsko z poparciem zachodnich sojuszników
Tymczasem władze wojskowe Ukrainy uzyskały wsparcie dla przeprowadzenia mobilizacji ze strony sojuszników.
Były sekretarz obrony Wielkiej Brytanii Ben Wallace w październiku w artykule dla "The Telegraph" zachęcał Kijów do werbowania większej liczby młodszych mężczyzn do osiągnięcia celu, jakim jest wygranie wojny, porównując postępowanie Ukrainy z taktyką Kremla.
„Rozumiem pragnienie prezydenta Zełenskiego, aby zachować młodych na przyszłość” – napisał Wallace. „Ale faktem jest, że Rosja potajemnie mobilizuje cały kraj”.