Komentowanie sondażowych wyników exit-polls to połączenie wróżenia z fusów i z chodzeniem po polu minowym. Każda postawiona teza może później zostać zakwestionowana przez zmiany między ostatecznym wynikiem, a sondażowym jednak wynikiem, jakie dają badania exit-poll.
Ale pal sześć, ośmielę się postawić kilka tez. Po pierwsze – to twarde dane a nie prognoza – najważniejszym czynnikiem była frekwencja. Przekroczenie magicznej bariery 40 procent oznacza, że były to inne wybory europejskie niż wcześniej. W poprzednich elekcjach o wyniku decydowały bardzo zdecydowane elektoraty. To dzięki temu kiedyś LPR mogła się w 2004 roku okazać drugą siłą polityczną w Polsce z poparciem na poziomie 16 proc. Teraz było inaczej – te wybory znacznie bardziej przypominały wybory parlamentarne. Tematyka europejska zeszła na dalszy plan, zaś głosowanie przypominało plebiscyt poparcia dla poszczególnych sił politycznych.