Reklama

Szułdrzyński: Morawiecki, „piątka”, powódź i wojna religijna – skąd wzięło się zwycięstwo PiS

Wysoka frekwencja sprawiła, że te wybory przypominały wybory parlamentarne. PiS udało się zmobilizować swych wyborców. Przegrał ten, kto uwierzył, że 21 milionów widzów filmu Sekielskich to sygnał, że Polacy chcą wojny z Kościołem.
Szułdrzyński: Morawiecki, „piątka”, powódź i wojna religijna – skąd wzięło się zwycięstwo PiS

Foto: Fotorzepa, Maciej Zienkiewicz

Komentowanie sondażowych wyników exit-polls to połączenie wróżenia z fusów i z chodzeniem po polu minowym. Każda postawiona teza może później zostać zakwestionowana przez zmiany między ostatecznym wynikiem, a sondażowym jednak wynikiem, jakie dają badania exit-poll.

Ale pal sześć, ośmielę się postawić kilka tez. Po pierwsze – to twarde dane a nie prognoza – najważniejszym czynnikiem była frekwencja. Przekroczenie magicznej bariery 40 procent oznacza, że były to inne wybory europejskie niż wcześniej. W poprzednich elekcjach o wyniku decydowały bardzo zdecydowane elektoraty. To dzięki temu kiedyś LPR mogła się w 2004 roku okazać drugą siłą polityczną w Polsce z poparciem na poziomie 16 proc. Teraz było inaczej – te wybory znacznie bardziej przypominały wybory parlamentarne. Tematyka europejska zeszła na dalszy plan, zaś głosowanie przypominało plebiscyt poparcia dla poszczególnych sił politycznych.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama