Reklama

Mamy prawo poznać przyczyny akcji ABW

Trudno dziwić się emocjom, jakie towarzyszyły niedawnym rewizjom ABW u Piotra Bączka i Leszka Pietrzaka, członków komisji weryfikacyjnej WSI, oraz dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego. W czasach, gdy rządził Jarosław Kaczyński, Platforma Obywatelska sama zbyt często się oburzała na "demonstracyjne akcje o szóstej rano", by teraz się dziwić, że opinia publiczna domaga się wyjaśnienia przyczyn akcji.

Zwłaszcza że przeszukania te budzą wątpliwości. Czy akcja ABW wynikała rzeczywiście z poważnych przesłanek wskazujących na istnienie kryminalnego procederu przy tworzeniu raportu o likwidacji WSI, czy też była to zwykła pokazucha, która miała zastraszyć lub zdezawuować opozycję oraz dziennikarzy śledczych? Czy nie chodzi o zemstę za podjęcie próby przewietrzenia służb specjalnych?

Jutro od akcji ABW minie tydzień. To, że sąd zrezygnował z aresztowania osób, przeciw którym podjęto śledztwo, może wskazywać, iż sprawa nie jest specjalnie drastyczna. Ale to oczywiście nasze domysły, bo prokuratura nie podała dotąd żadnych szczegółów pozwalających ocenić zasadność przeszukań. Co więcej, można nawet odnieść wrażenie, że aroganckie milczenie będzie trwało.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama