Reklama

Polityczny przełom w Polsce

Jeszcze kilka miesięcy temu nikt nie podejrzewał takiego rozwoju wypadków. Wydawało się, że ktokolwiek zostanie kandydatem Platformy Obywatelskiej na prezydenta, zwycięstwo ma w kieszeni
Paweł Lisicki, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej"

Paweł Lisicki, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej"

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

I tak tygodnie trwała pierwsza w dziejach nowej Polski – według jednych na pokaz, według drugich z pożytkiem dla demokracji – prawyborcza kampania. Zwycięstwo Bronisława Komorowskiego nad ministrem Radosławem Sikorskim nie wzbudziło specjalnych emocji. Warto przypomnieć, że frekwencja biorących udział w głosowaniu działaczy PO była niższa niż w obu turach rzeczywistych wyborów prezydenckich.

Analitycy i eksperci przewidywali, że polska scena polityczna podzielona jest na lata. Z podobną pewnością wieszczyli wieloletnią i stabilną dominację PO. Kandydat PiS na prezydenta, śp. Lech Kaczyński, nawet na wejście do drugiej tury szanse miał niewielkie, a wspierające go ugrupowanie zdawało się na trwałe zepchnięte do narożnika. Mogło liczyć na wierny, antykomunistyczny, prawicowy elektorat, co zapewniało mu poparcie nie wyższe niż 25 proc. I tyle. Wszelkie szanse zdobycia wyborców z centrum i podjęcie realnej walki o władzę wydawały się mrzonkami.

Wszystko uległo zmianie 10 kwietnia. Katastrofa pod Smoleńskiem całkowicie przeobraziła sytuację polityczną. Okazało się nagle, że pieczołowicie budowany przez specjalistów z PO wizerunek braci Kaczyńskich jako agresorów, awanturników i wichrzycieli nie odpowiada prawdzie. Wielu wyborców uznało, że dali sobie wmówić negatywny stereotyp. Że ulegli zmasowanej propagandzie mediów. Jednocześnie zmienił się w ogóle stosunek Polaków do polityki i życia publicznego. Żałoba po tragedii pokazała znaczenie takich pojęć jak państwo, służba czy wspólnota narodowa.

Oto powód, że obecna kampania prezydencka była tak całkiem inna niż wcześniej można się było spodziewać. Niezależnie od ostatecznego rozstrzygnięcia w sensie politycznym to Kaczyński osiągnął sukces. Po pierwsze jego bardzo dobry wynik oraz rosnące poparcie dla PiS pokazują, że obie główne siły polityczne znalazły się w stanie równowagi. Kampania PiS udowodniła, że zmieniając ton wypowiedzi, inaczej dobierając hasła, odwołując się do pozytywnych wartości można walczyć skutecznie o wyborcę z centrum. Po drugie zaś partia Kaczyńskiego odzyskała – czego dowodzą choćby rozmowy zarówno z PSL, jak i SLD – zdolność koalicyjną. Znaczy to tyle, że nic nie jest ostatecznie przesądzone. Platforma nie ma zagwarantowanej władzy na zawsze. Ale i tak – dzięki, jak wskazują sondaże, zwycięstwu Bronisława Komorowskiego – ma jej wystarczająco dużo.

Dwa tygodnie temu, po pierwszej turze wyborów napisałem: "Wkrótce Polska może stać się krajem rządzonym przez jedno ugrupowanie. Ma to przynajmniej jedną dobrą stronę: PO nie będzie miała już żadnych wymówek dla swego lenistwa, braku chęci działania i unikania reform". Jeśli tak miałoby się stać pierwszy raz PO nie będzie mogła uciekać się do wymówek, tłumacząc swoje zaniechania. Wreszcie okaże się, czy jest to partia zdolna reformować państwo, szczególnie w tych sferach jak finanse publiczne, które zmuszają ją do konfliktu z wpływowymi grupami interesu.

Reklama
Reklama

Niezależnie od wyników wyborów byłoby dobrze, gdyby PO potrafiła zachować wstrzemięźliwość w sprawowaniu władzy. Sądząc z gorliwości, z jaką do tej pory politycy PO zwalczali wszelkie głosy krytyki dziennikarzy pod swoim adresem, trudno w to uwierzyć. Do tego dochodzi jeszcze i całkowita bezkarność tych posłów i senatorów, którzy – jak Janusz Palikot czy Kazimierz Kutz – nie wahali się używać środków brutalnych i agresji. Było to możliwe, bo PO ma za sobą poparcie większości dziennikarzy. Wraz ze spodziewanym przejęciem kontroli nad mediami publicznymi osiągnie władzę, której nie miało żadne inne ugrupowanie w Polsce.

Czy zwycięstwo Komorowskiego okaże się tożsame z wygraną Polski, wkrótce będzie wiadomo.

[ramka][link=http://blog.rp.pl/lisicki/2010/07/04/polityczny-przelom-w-polsce/" "target=_blank]Skomentuj[/link][/ramka]

Komentarze
Rusłan Szoszyn: Sprawa Andrzeja Poczobuta obnaża bezradność polskiej dyplomacji
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Komentarze
Marek Kozubal: Jak IPN stał się pudłem rezonansowym antyukraińskiej narracji
Komentarze
Jędrzej Bielecki: Iran obnażył Trumpa. Dymisja Kenta pokazuje skalę błędu Białego Domu
Komentarze
Jacek Czaputowicz: Kompromis wokół SAFE ciągle możliwy. Czy Karol Nawrocki załatwi w Niemczech to, co obiecuje?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama