Młodzi płacą za przywileje górników

Spółki węglowe znalazły sposób na restrukturyzację zatrudnienia. Wyślą górników na emerytury. Kto za to zapłaci? Podatnicy. Tak być nie powinno.

Publikacja: 27.02.2014 19:02

Bartosz Marczuk

Bartosz Marczuk

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała Waldemar Kompała

Emerytura to świadczenie, które ma trafiać do osoby niezdolnej do pracy ze względu na wiek. Taki jest cel ich powstania. Gdy wprowadzał je Otto von Bismarck w Niemczech, wiek emerytalny ustalił na 70. rok życia, mimo że ludzie żyli wtedy średnio 50 lat. Jeszcze do lat 70. ubiegłego stulecia ten wiek był wyższy niż obecnie. Dopiero w latach 80. i 90. uwierzyliśmy w koniec historii i przyspieszaliśmy moment odejścia z rynku pracy. Mieliśmy się już tylko bogacić w pokoju.

Ten mit pokutuje do dzisiaj. Wydaje nam się, że można bez konsekwencji wysyłać na świadczenia kolejne rzesze osób zdolnych do pracy. Mundurowi, nauczyciele, górnicy, pracujący w tzw. szkodliwych warunkach, sędziowie, prokuratorzy, rolnicy. Wszyscy mają przywileje. Tyle że są one bardzo drogie. Na 689 mld zł, jakie nasze państwo wydało w 2012 r., 209,5 mld zł trafiło do kieszeni emerytów i rencistów. To niemal co trzeci złoty, mimo że jesteśmy młodym społeczeństwem.

Kto płaci ten rachunek? Głównie młodzi. To oni ponoszą koszty nadmiernych przywilejów tych, którzy kilofami, groźbą strajku czy szantażem wywalczyli sobie prawo do bycia na utrzymaniu innych.

Nie można oczywiście oburzać się na ludzi, którzy całe życie płacili składki i w późnym wieku odeszli na emeryturę. Zgadzamy się, że w naszej cywilizacji ludzie, którzy nie mogą już pracować, nie powinni umierać z głodu na ulicy. Ale specjalne przywileje emerytalne wykoślawiają tę zasadę.

Szczególnym przypadkiem są tu emerytury górników – wyliczane w taki sposób, że każdy rok zatrudnienia liczy się niemal podwójnie. Mogą oni kończyć pracę przed ukończeniem 50. roku życia. Już w 2009 roku na niesprawiedliwość tych specjalnych uprawnień zwracał uwagę ?śp. Janusz Kochanowski, rzecznik praw obywatelskich. Zgodził się z nim wtedy resort pracy. Tyle że rząd Donalda Tuska nic z tym nie zrobił.

Cóż, w sprawie górniczych emerytur od lat nie rządzą mądrość, sprawiedliwość i rachunek ekonomiczny, ale polityczna kalkulacja i strach rządzących.

Emerytura to świadczenie, które ma trafiać do osoby niezdolnej do pracy ze względu na wiek. Taki jest cel ich powstania. Gdy wprowadzał je Otto von Bismarck w Niemczech, wiek emerytalny ustalił na 70. rok życia, mimo że ludzie żyli wtedy średnio 50 lat. Jeszcze do lat 70. ubiegłego stulecia ten wiek był wyższy niż obecnie. Dopiero w latach 80. i 90. uwierzyliśmy w koniec historii i przyspieszaliśmy moment odejścia z rynku pracy. Mieliśmy się już tylko bogacić w pokoju.

Komentarze
Estera Flieger: Po spotkaniu Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem politycy KO nie wytrzymali ciśnienia
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Donald Tusk w orędziu mówi językiem PiS. Ale oferuje coś jeszcze
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Nie wykręcajcie nam rąk patriotyzmem, czyli wojna pod flagą biało-czerwoną
Komentarze
Jacek Nizinkiewicz: Grzegorz Braun testuje siłę państwa. Czy może więcej i pozostanie bezkarny?
Materiał Promocyjny
Tech trendy to zmiana rynku pracy
Komentarze
Kazimierz Groblewski: Ktoś powinien mocniej zareagować na antysemityzm Grzegorza Brauna
Materiał Partnera
Polska ma ogromny potencjał jeśli chodzi o samochody elektryczne