Reklama

Bogusław Chrabota: Czy w piątek Zachód przegra z Rosją?

Histerii wokół planowanego szczytu Donalda Trumpa z Władimirem Putinem na Alasce jest co nie miara. Świat boi się zdrady i jest to obawa całkiem zasadna.

Publikacja: 12.08.2025 04:54

Bogusław Chrabota: Czy w piątek Zachód przegra z Rosją?

Foto: REUTERS/Guglielmo Mangiapane

W polskich mediach dominują głównie komentarze katastroficzne, mimo że szczegóły potencjalnego porozumienia dotyczącego zawieszenia broni opierają się głównie na wiedzy niesprawdzonej. Może nie tyle plotkach, ale na domniemaniach wynikających z ogólnej oceny reguł, jakie amerykański prezydent stosuje w polityce zagranicznej i jego dotychczasowych relacjach z Putinem.

Czytaj więcej

Na Alasce dokona się rozbiór Ukrainy? Putin dzieli Zachód

Co ryzykuje Ukraina i jej europejscy sojusznicy?

W wersji skrajnie niekorzystnej byłoby to dogadywanie się liderów dwóch mocarstw ponad głowami nie tylko prezydenta Zełenskiego, ale również europejskich sojuszników Ukrainy. Oraz co jeszcze ważniejsze, legitymizowanie strat terytorialnych Ukrainy na rzecz Rosji, wbrew utartej regule o nienaruszalności granic. Innymi słowy, Donald Trump fundowałby Ukrainie, wraz z niepewnym i zapewne krótkotrwałym zawieszeniem działań wojennych współczesną Jałtę. W Kijowie musiałoby to być interpretowane jako porażka, postawiłoby Zełenskiego w trudnej sytuacji, bo nawet warunkowa akceptacja treści niekorzystnego dla Ukrainy porozumienia mogłaby wywołać rewoltę i brutalne rozliczenia. A my, w Warszawie, Paryżu, Berlinie, czy Londynie mielibyśmy – skądinąd słuszne – poczucie zredukowania naszej pozycji w polityce międzynarodowej do graczy trzeciej ligi. Czy tak się stanie? Nie wiemy. Warto jednak spojrzeć na planowany szczyt na Alasce i jego efekty z drugiej strony.

Jakie są potencjalne plusy porozumienia na Alasce?

Co prawda Putin może po uzgodnieniu zawieszenia broni ogłosić swoje zwycięstwo, ale będzie to dla wielu synonim klęski: dowód na to, że atomowa potęga, jaką jest Rosja nie była sobie w stanie poradzić z pogardzanym sąsiadem. Ukraina i jej prezydent (albo nowe władze) zyskają czas na odpoczynek i rozwinięcie możliwości obronnych. Jak dziś wygląda stan wycieńczonej ukraińskiej armii – przecież nie wiemy. Europa? Zyska przestrzeń do mocniejszego wspierania Ukrainy nie tylko w sensie militarnym, ale również inwestycyjnym, czy szerzej – ekonomicznym.

Czytaj więcej

Jest reakcja Zełenskiego na spotkanie Trump-Putin. „Ukraińcy nie oddadzą ziemi”
Reklama
Reklama

Zawieszenie broni może też spowodować – konieczne dla odbudowy kraju – odwrócenie procesów migracyjnych: wojenni uchodźcy z Ukrainy zaczną wracać do domu. Nie bez znaczenia jest też to, co wydarzyło się wskutek wojny w Europie. To odrodzenie politycznej solidarności państw Zachodu, kurs na obronność, witalizacja przemysłu obronnego, poszerzenie (o Finlandię i Szwecję) i wzmocnienie europejskiego partnerstwa w NATO, na koniec zamiana wspólnoty pokoju we wspólnotę rozumiejącą ryzyko wojny. To wszystko realne skutki trzyletniej wojny w Ukrainie, która zgodnie z planami Kremla miała trwać kilka dni.

Wracając do szczytu na Alasce. Trzeba znać swoje miejsce w szeregu. Jeśli mamy jako Europa jakiś wpływ na Trumpa, to niewielki. Powinniśmy głośno domagać się obecności na szczycie Wołodymyra Zełenskiego. Domagać poszanowania reguł prawa międzynarodowego. Utrzymać sankcje. A co najważniejsze, jeszcze mocniej wspierać Ukraińców po ewentualnym zawieszeniu broni, by utrzymać Kijów w orbicie Zachodu. To ważny cel dla Europy, a szczególnie ważny dla Polski.  

Komentarze
Estera Flieger: W sprawie bezpieczeństwa Polski nie ma miejsca na teatr
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Spotkanie Donalda Tuska z Karolem Nawrockim oznacza odwilż w polskiej polityce
Komentarze
Jacek Czaputowicz: Gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy. Bolesna lekcja dla Polski
Komentarze
Bogusław Chrabota: Popieram umowę Unii Europejskiej z Mercosurem
Komentarze
Zuzanna Dąbrowska: Osoby najbliższe? Jak najdalej
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama