Złudzeń raczej nikt nie ma. Bardziej niż kompromisowy projekt ustawy o statusie osoby najbliższej, przyjęty w końcówce roku przed rząd, ma znikome szanse na podpis prezydenta. Mimo że dzięki staraniom konserwatywnego PSL i tak zabrano parom homoseksualnym całą radość wiążącą się z ogłoszeniem światu sformalizowania własnych uczuć i starannie zadbano, by nie było powodu do sypania ryżem na stopniach Urzędu Stanu Cywilnego – polska prawica nadal kręci nosem. Jak już zażegnano straszną groźbę, że związek partnerski będzie się mylił z małżeństwem, ba! zrezygnowano nawet z samej nazwy „związki partnerskie” (partnerstwo też się przecież źle kojarzy), przyszedł czas na twarde argumenty finansowe.

Czytaj więcej

Karol Nawrocki zawetuje ustawę o statusie osoby najbliższej? Szef jego gabinetu wyjaśnia

– Jestem w stanie zagłosować za tą ustawą, gdyby nie było tam wspólności majątkowej, przynależnych małżonkom przywilejów w dziedziczeniu i innych specyficznych instytucji prawnych przypisanych tylko małżeństwom – oświadczył jeden z bardziej centrowych polityków PiS, Marcin Horała. Po co więc w ogóle taki związek zawierać? Żeby poseł Horała odczuwał satysfakcję?

Nie ma zgody prezydenta na zrównanie małżeństwa i związku partnerskiego

Zresztą prezydent Karol Nawrocki i tak ustawy nie podpisze, bo – jak oświadczył szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker , „to nie jest ustawa o statusie osoby najbliższej, tylko jest to po prostu kwestia ideologii i nie ma zgody pana prezydenta na to, żeby zrównywać małżeństwo ze związkiem partnerskim”.

Czytaj więcej

Wspólne pożycie z podatkowymi korzyściami. Jakie ulgi dla par bez ślubu?

No i już. Czego by nie robić, jakby się nie starać – ustawy ma nie być. A to, że wg listopadowego sondażu CBOS za wprowadzeniem związków partnerskich osób tej samej płci opowiada się 62,1 proc. ankietowanych – a przeciwnego zdania jest 35,1 proc. respondentów – nie ma znaczenia, bo PiS, obie Konfederacje i prezydent konkurują właśnie o owe 35 proc., które jest przeciw.

Nie ma też znaczenia, że w 24 krajach na 27 państw członkowskich wprowadzono już rozwiązania umożliwiające formalizowanie związków osób tej samej płci. Może to nawet dobrze, bo geje i lesbijki spakują się i wyjadą, a pozostałym w Polsce konserwatywnym, katolickim rodzinom przyślą trochę euro.

Zuzanna Dąbrowska

Autorka jest wicenaczelną PAP