Reklama

Putin zatrzyma się, gdy napotka opór

Niestety, mieliśmy rację. W przeciwieństwie do niektórych innych polskich mediów „Rzeczpospolita" od razu nie miała złudzeń, że zawarte w czwartek w Genewie porozumienie o przywróceniu pokoju na Ukrainie nie tylko jest poważnym zwycięstwem rosyjskiej dyplomacji, ale w części, która mogłaby być niewygodna dla Kremla, nigdy nie zostanie wprowadzone w życie. Wystarczyły trzy dni, aby stało się to faktem.
Jędrzej Bielecki

Jędrzej Bielecki

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Rosyjscy separatyści w tym czasie nie wycofali się z żadnego ze znaczących miast obwodu donieckiego. Wykorzystali natomiast świąteczny „rozejm", aby zdobyć dodatkowe uzbrojenie, przekształcić jedną z miejscowości, Słowiańsk, w swój najważniejszy punkt wypadowy, a także zorganizować krwawą prowokację i kilka porwań.

Genewa de facto usankcjonowała natomiast akceptację Zachodu dla aneksji Krymu i stacjonowania tuż przy ukraińskiej granicy kilkudziesięciu tysięcy rosyjskich żołnierzy: żaden z tych punktów nawet nie został poruszony przez szefów amerykańskiej i europejskiej dyplomacji. Co gorsza, zarówno ?John Kerry, jak i Catherine Ashton podpisali się pod zasadą, zgodnie ?z którą wpływ na reformę ukraińskiej konstytucji ma prawo mieć Kreml. Sekretarz stanu USA – jakby czytając ze skryptu przygotowanego przez Władimira Putina – uznał nawet, że w przyszłości kompetencje władz w Kijowie powinny się ograniczać do „obrony, sprawiedliwości i spraw zagranicznych", ?a decentralizacja władzy „musi iść znacznie dalej, niż to zrobiono ?w przypadku regionów Rosji".

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama