Rosyjscy separatyści w tym czasie nie wycofali się z żadnego ze znaczących miast obwodu donieckiego. Wykorzystali natomiast świąteczny „rozejm", aby zdobyć dodatkowe uzbrojenie, przekształcić jedną z miejscowości, Słowiańsk, w swój najważniejszy punkt wypadowy, a także zorganizować krwawą prowokację i kilka porwań.
Genewa de facto usankcjonowała natomiast akceptację Zachodu dla aneksji Krymu i stacjonowania tuż przy ukraińskiej granicy kilkudziesięciu tysięcy rosyjskich żołnierzy: żaden z tych punktów nawet nie został poruszony przez szefów amerykańskiej i europejskiej dyplomacji. Co gorsza, zarówno ?John Kerry, jak i Catherine Ashton podpisali się pod zasadą, zgodnie ?z którą wpływ na reformę ukraińskiej konstytucji ma prawo mieć Kreml. Sekretarz stanu USA – jakby czytając ze skryptu przygotowanego przez Władimira Putina – uznał nawet, że w przyszłości kompetencje władz w Kijowie powinny się ograniczać do „obrony, sprawiedliwości i spraw zagranicznych", ?a decentralizacja władzy „musi iść znacznie dalej, niż to zrobiono ?w przypadku regionów Rosji".