Reklama

Nieważne, kto podsłuchiwał. Ważne, kto chciał złamać konstytucję komentarz Dominika Zdorta

Donald Tusk zadeklarował dziś, że odwoła ministra Bartłomieja Sienkiewicza, jeśli okaże, że nie będzie on „zdolny do wykonywania obowiązków”.
Dominik Zdort

Dominik Zdort

Foto: Fotorzepa/Ryszard Waniek

W ten sposób premier nadal usiłuje nas przekonywać, że treść rozmów nagranych w restauracji „Sowa i przyjaciele" nie ma większego znaczenia. Że problemem jest sam fakt nagrywania rozmów wysokich urzędników i ujawnienia ich przez media. Szef rządu zdaje się mówić, że Sienkiewicz pozostanie na stanowisku, jeśli jego służby schwytają podsłuchujących, nie drażniąc przy tym dziennikarzy.

Tusk przy okazji udaje dziś pierwszego naiwnego, bo nikt o zdrowych zmysłach nie uwierzy, że działania ABW w redakcji „Wprost" nie były uzgadniane z MSW, a może też z samym premierem. Ich przebieg świadczy o skrajnej głupocie ludzi, którzy akcję organizowali i koordynowali – w tym, rzecz jasna, o Sienkiewiczu.Ale nie to powinno być głównym powodem odwołania ministra.

Szanowny Panie Premierze, powinien Pan w końcu zdać sobie sprawę, że (niezależnie od ich osobistych intencji) ludzie, którzy podsłuchiwali Sienkiewicza, Belkę, Cytryckiego i innych – pożal się Boże – wysokich funkcjonariuszy III RP, wykonali bardzo dobrą robotę dla dobra wspólnego. Nawet jeśli byli to „ruscy agenci", to ich działalność jest korzystna dla demokracji w Polsce. Bo pokazali Polakom, że motywacją działania najwyższych urzędników państwa nie jest dobro owego państwa, ale utrzymanie władzy przez rządzącą obecnie partię za wszelką cenę, nawet jeśli trzeba będzie nagiąć lub złamać przepisy konstytucji. I dlatego odpowiedź na pytanie, kto nagrywał ministrów i prezesów ma znaczenie marginalne, a zajmowanie się dziś tą kwestią ma na celu wyłącznie odwracanie uwagi od kwestii najważniejszych.

Jeśli premier powinien natychmiast odwołać Sienkiewicza, to nie dlatego, że jest skrajnie nieudolny, ale dlatego, że przygotowywał grunt do łamania ustawy zasadniczej. Nie ma znaczenia, dlaczego podsłuchiwano ministrów i prezesów. Znaczenie ma to, że ci wysocy urzędnicy planowali działania przeciw porządkowi konstytucyjnemu w Polsce.

Nie odwołując szefa resortu spraw wewnętrznych, nie piętnując tego, że jego bliski współpracownik targował się z szefem NBP o zmianę ustawy oraz o skład rządu, premier pośrednio potwierdza, że Sienkiewicz działał na jego polecenie. Donald Tusk sam stawia się w roli uczestnika spisku mającego na celu zamach na konstytucję. Już samo takie – przyznajmy, uzasadnione - podejrzenie powinno powodować, że szef rządu dla dobra państwa powinien natychmiast podać się do dymisji.

Reklama
Reklama

ABW w redakcji „Wprost”

Komentarze
Marek Kozubal: MON wygrywa w starciu z MSWiA, czyli walka o medyków
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Komentarze
Jerzy Haszczyński: Radosław Sikorski o USA i UE. Nie wymienił nazwiska Trumpa. I dobrze
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Dlaczego wystąpienie Radosława Sikorskiego podobało się Karolowi Nawrockiemu?
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Komentarze
Jędrzej Bielecki: Po raz pierwszy w historii III RP szef MSZ wyraził taką ostrożność wobec sojuszu z USA
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama